Kiedy śpiący się obudzili dopiero w tedy zrobiło się porządne zamieszanie, każdy chciał zobaczyć jak się mają. Szybko dotarłam do wszystkich i kazałam wyjść z sali, Are również prosiła o wyjście.
Pozwoliliśmy pozostać tylko najbliższym.
-Poślij po Shiro, będzie nam potrzebna jego moc, chodź odrobinę by polepszyć ich stan.-powiedziałam. Collin od razu pobiegł nie pytając o nic więcej.
Udałam się wpierw do Sorayi Dreyar, ona razem z Alorą potrzebowały największej uwagi.. poniosły wielkie szkody. Po wstępnym badaniu, tak jak myślałam.
-Potrzebuje jeszcze jednej transfuzji krwi, jednak wy chłopcy nie możecie więcej oddać.-powiadomiłam Oktaya i Matayasa. Are przejęła ode mnie Sorayę i podała jej niezbędne leki, także podłączyła nową kroplówkę. Soraya była przytomna lecz mało co mówiła, nawet można by rzec że nie obchodziło jej co się teraz dzieje. W szybkim tempie znalazłam się przy łóżku Alory.
Kaio wraz z Tsuyoshim cofnęli się pozwalając mi działać. Rudowłosa nadal musiała być podłączona do maszyny utrzymującej jej serce.. Miała wysoką gorączkę, ale tego nie było końca... Jej serce nadal bardzo szybko biło, jak pójdzie tak dalej może doprowadzić się nawet do śmierci. Jedno mnie na prawdę martwiło.. Alora nadal się nie wybudziła.. Jakby ciągle była zamknięta w śnie.. aczkolwiek patrząc na ekran ze snów nic się tam nie działo.. Mogłam mieć tylko nadzieję, iż po prostu śpi.
Podałam jej lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy. Położyłam jej mokry ręcznik na czole i zmieniłam kroplówkę.
-Walcz tam kochana-rzekłam nachylając się nad nią. Jeszcze niedawno zajmowałam się nią jak była taka maluteńka, tak szybko dorosła..
-Adris, chodź, zajmiesz się opatrunkami Sorayi, ja zajmę się Orionem.-usłyszałam głos Are.
Delikatnie ściągnęłam stare opatrunki Sorayi i zaczęłam szykować nowe, które tym razem zamoczyłam w mojej roboty wody leczniczej, nie raz pomagała mi i innym, mam nadzieję, że coś pomoże na rany dziewczyny. Po chwili poczułam na ramieniu dłoń, to był Shiro.
-Zajmę się nią-rzekł cicho. Położył dłonie na plecach Sorayi i wypowiedział bardzo cicho słowa, których nawet nie mogłam dosłyszeć. Oktay wyglądał na poddenerwowanego.
-Spokojnie, Shiro jest Złotym Strażnikiem posiadającym moc uzdrowienia. Chce tylko pomóc-uspokoiłam mężczyznę. Już po paru minutach Shiro odszedł od czarnowłosej i zaczął pomagać wszystkim wokół. Nie mógł całej mocy poświecić tylko dla jednej osoby, ta drobinka jego mocy sprawiła, że stan rany Sorayi znacznie się polepszył. Nałożyłam ponownie opatrunki i chwyciłam lekko dłoń Sorayi.
-Pokaż nam jaka jesteś silna, zwalczysz te rany zobaczysz. Wszystko będzie dobrze-powiedziałam.
-Adris.. ja..ja mam wiadomość do ciebie.. od..od twojej matki-słowa Collina sprawiły, iż na chwilę znieruchomiałam. Myślałam, że po tym jak zrzekłam się korony matka nie będzie chciała utrzymywać ze mną kontaktu..tak długo się nie odzywała.. Przeprosiłam wszystkich na chwilę i wyszłam z oddziału, jednak wiadomości nie mogłam jeszcze otworzyć. Zatrzymali mnie Drake wraz z Arianą.
-Co z Zulą?-zapytała brunetka, była bardzo poddenerwowana. Szczerze mówiąc, do Zuli nawet nie miałam jak podejść i się nią zająć, byłam potrzebna Sorayi i Alorze. Are się nią zajmowała.
-Z tego co mi wiadomo, jest z nią lepiej, Are ma ją pod swoją opieką. Przez dwa dni nie będzie mogła stąd wyjść, i mam nadzieję, że tego dopilnujecie, ponieważ chciała już dziś stąd zbiec.-powiedziałam.
-Czy możemy tam wejść?-zapytała. Skinęłam tylko głową.
-Na chwilę.-odpowiedziałam i odeszłam.
----
Rzuciłam czar na las, dając mu ochronę przed ogniem oraz ciemnością. Nie wiadomo kiedy pomioty się nim zajmą.. Zamknęłam drzwiczki mojej chatki i otworzyłam list.
"Witaj moja kochana córko. Nadal ubolewam nad tym, iż porzuciłaś władzę, bardzo mi przykro z tego powodu. Ale szanuję twoją decyzję, bardzo nam cię tu brakuje.
Twoja siostra przechodzi właśnie szkolenie, dziękuje ci bardzo za to, że to właśnie jej powierzyłaś władzę na ten czas. Prezent dla ciebie doleci w przeciągu jednego dnia, mamy nadzieję, iż ci się spodoba i polubicie się. Wiem, że masz rękę do zwierząt.
Nadal czekamy na ciebie, więc jeśli się zdecydujesz wrócić, wiedz, iż zostaniesz powitana jako Elfia Królowa.
Kochamy cię mocno. Twoja matka. "
-Ja również was kocham-rzekłam. Schowałam list z powrotem do koperty i wrzuciłam do jednej z szuflad. Kilkanaście lat temu porzuciłam koronę, ponieważ Smoczy Świat Dragoso, potrzebował mojej pomocy, nadal potrzebuje.
<Ktoś?>
Pozwoliliśmy pozostać tylko najbliższym.
-Poślij po Shiro, będzie nam potrzebna jego moc, chodź odrobinę by polepszyć ich stan.-powiedziałam. Collin od razu pobiegł nie pytając o nic więcej.
Udałam się wpierw do Sorayi Dreyar, ona razem z Alorą potrzebowały największej uwagi.. poniosły wielkie szkody. Po wstępnym badaniu, tak jak myślałam.
-Potrzebuje jeszcze jednej transfuzji krwi, jednak wy chłopcy nie możecie więcej oddać.-powiadomiłam Oktaya i Matayasa. Are przejęła ode mnie Sorayę i podała jej niezbędne leki, także podłączyła nową kroplówkę. Soraya była przytomna lecz mało co mówiła, nawet można by rzec że nie obchodziło jej co się teraz dzieje. W szybkim tempie znalazłam się przy łóżku Alory.
Kaio wraz z Tsuyoshim cofnęli się pozwalając mi działać. Rudowłosa nadal musiała być podłączona do maszyny utrzymującej jej serce.. Miała wysoką gorączkę, ale tego nie było końca... Jej serce nadal bardzo szybko biło, jak pójdzie tak dalej może doprowadzić się nawet do śmierci. Jedno mnie na prawdę martwiło.. Alora nadal się nie wybudziła.. Jakby ciągle była zamknięta w śnie.. aczkolwiek patrząc na ekran ze snów nic się tam nie działo.. Mogłam mieć tylko nadzieję, iż po prostu śpi.
Podałam jej lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy. Położyłam jej mokry ręcznik na czole i zmieniłam kroplówkę.
-Walcz tam kochana-rzekłam nachylając się nad nią. Jeszcze niedawno zajmowałam się nią jak była taka maluteńka, tak szybko dorosła..
-Adris, chodź, zajmiesz się opatrunkami Sorayi, ja zajmę się Orionem.-usłyszałam głos Are.
Delikatnie ściągnęłam stare opatrunki Sorayi i zaczęłam szykować nowe, które tym razem zamoczyłam w mojej roboty wody leczniczej, nie raz pomagała mi i innym, mam nadzieję, że coś pomoże na rany dziewczyny. Po chwili poczułam na ramieniu dłoń, to był Shiro.
-Zajmę się nią-rzekł cicho. Położył dłonie na plecach Sorayi i wypowiedział bardzo cicho słowa, których nawet nie mogłam dosłyszeć. Oktay wyglądał na poddenerwowanego.
-Spokojnie, Shiro jest Złotym Strażnikiem posiadającym moc uzdrowienia. Chce tylko pomóc-uspokoiłam mężczyznę. Już po paru minutach Shiro odszedł od czarnowłosej i zaczął pomagać wszystkim wokół. Nie mógł całej mocy poświecić tylko dla jednej osoby, ta drobinka jego mocy sprawiła, że stan rany Sorayi znacznie się polepszył. Nałożyłam ponownie opatrunki i chwyciłam lekko dłoń Sorayi.
-Pokaż nam jaka jesteś silna, zwalczysz te rany zobaczysz. Wszystko będzie dobrze-powiedziałam.
-Adris.. ja..ja mam wiadomość do ciebie.. od..od twojej matki-słowa Collina sprawiły, iż na chwilę znieruchomiałam. Myślałam, że po tym jak zrzekłam się korony matka nie będzie chciała utrzymywać ze mną kontaktu..tak długo się nie odzywała.. Przeprosiłam wszystkich na chwilę i wyszłam z oddziału, jednak wiadomości nie mogłam jeszcze otworzyć. Zatrzymali mnie Drake wraz z Arianą.
-Co z Zulą?-zapytała brunetka, była bardzo poddenerwowana. Szczerze mówiąc, do Zuli nawet nie miałam jak podejść i się nią zająć, byłam potrzebna Sorayi i Alorze. Are się nią zajmowała.
-Z tego co mi wiadomo, jest z nią lepiej, Are ma ją pod swoją opieką. Przez dwa dni nie będzie mogła stąd wyjść, i mam nadzieję, że tego dopilnujecie, ponieważ chciała już dziś stąd zbiec.-powiedziałam.
-Czy możemy tam wejść?-zapytała. Skinęłam tylko głową.
-Na chwilę.-odpowiedziałam i odeszłam.
----
Rzuciłam czar na las, dając mu ochronę przed ogniem oraz ciemnością. Nie wiadomo kiedy pomioty się nim zajmą.. Zamknęłam drzwiczki mojej chatki i otworzyłam list.
"Witaj moja kochana córko. Nadal ubolewam nad tym, iż porzuciłaś władzę, bardzo mi przykro z tego powodu. Ale szanuję twoją decyzję, bardzo nam cię tu brakuje.
Twoja siostra przechodzi właśnie szkolenie, dziękuje ci bardzo za to, że to właśnie jej powierzyłaś władzę na ten czas. Prezent dla ciebie doleci w przeciągu jednego dnia, mamy nadzieję, iż ci się spodoba i polubicie się. Wiem, że masz rękę do zwierząt.
Nadal czekamy na ciebie, więc jeśli się zdecydujesz wrócić, wiedz, iż zostaniesz powitana jako Elfia Królowa.
Kochamy cię mocno. Twoja matka. "
-Ja również was kocham-rzekłam. Schowałam list z powrotem do koperty i wrzuciłam do jednej z szuflad. Kilkanaście lat temu porzuciłam koronę, ponieważ Smoczy Świat Dragoso, potrzebował mojej pomocy, nadal potrzebuje.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz