Siedziałem pod parasolem, na moim tarasie i popijałem wysoko procentowego drinka. To moje ostatnie chwile spokoju, nim wyruszę na drugi kontynent, na Eter. Kiedyś to były czasy. Stało się po stronie prawa... Cóż, ja zboczyłem z tej ścieżki, i jako nieliczny wciąż dycham. Wieści o śmierci niektórych moich kamratów, zwłaszcza Sarona, były dla mnie niczym cios prosto w serce. Nie spodziewałem się tego, że sam Saron Dreyar tak szybko da się pokonać.
Chyba...
Chyba, że miał jakiś powód, lub plan.
To by znaczyło, że przekazał któremuś ze swoich dzieci obowiązek ochrony korony. Pytanie tylko, komu? Jeśli przekazał go jedynej córce, co wcale by mnie nawet nie zdziwiło, to skazał ją na konfrontację z Cierniem. A ja wiem, iż ona nie jest jeszcze na nią gotowa. Zostanie postawiona pod ścianą. Wiem, że jeszcze nie rozwinęła się w pełni. Coś ją blokuje, a raczej ktoś. Znam Sorayę od pieluchy i doskonale wiem, jaka jest. Widzę ją w roli mojej przyszłej synowej. To idealna kandydatka na żonę dla mojego jedynego syna. Kiedyś, wraz z Saronem zakładaliśmy nawet, by połączyć ich w parę. Zawsze mieli ze sobą świetny kontakt. Jednak, mój synalek musiał wszystko spier*****. Za uszy go powieszę, jak tylko go spotkam. A spotkam już niedługo. Drake, mam nadzieję, że natarłeś dobrze uszy, bo ja zamierzam cię ich pozbawić.
Dopiłem swojego whiskacza do końca. Odstawiłem pustą już szklankę na srebrną tackę, trzymaną przez jednego z moich wiernych chłopców. Wychodząc z tarasu skręciłem do salonu, gdzie miałem nadzieję spotkać moją olśniewającą małżonkę i panią mego skurwia**** serca. Porwałem Mersedes w swoje ramiona. Ciemnowłosa kobieta wystraszyła się lekko, ponieważ zaszedłem ją od tyłu, jednak od razu poznała mój dotyk.
Moja Mersedes.
Wiedziała co zamierzam zrobić. Jako moja prawa ręka poparła mnie i obiecała, iż godnie zastąpi mnie tu w Axallus, gdy ja będę działać na Smoczych Wyspach. Ja i mój smok Ciemności wyruszamy, by wspomóc młodsze pokolenie.
C.D.N
Chyba...
Chyba, że miał jakiś powód, lub plan.
To by znaczyło, że przekazał któremuś ze swoich dzieci obowiązek ochrony korony. Pytanie tylko, komu? Jeśli przekazał go jedynej córce, co wcale by mnie nawet nie zdziwiło, to skazał ją na konfrontację z Cierniem. A ja wiem, iż ona nie jest jeszcze na nią gotowa. Zostanie postawiona pod ścianą. Wiem, że jeszcze nie rozwinęła się w pełni. Coś ją blokuje, a raczej ktoś. Znam Sorayę od pieluchy i doskonale wiem, jaka jest. Widzę ją w roli mojej przyszłej synowej. To idealna kandydatka na żonę dla mojego jedynego syna. Kiedyś, wraz z Saronem zakładaliśmy nawet, by połączyć ich w parę. Zawsze mieli ze sobą świetny kontakt. Jednak, mój synalek musiał wszystko spier*****. Za uszy go powieszę, jak tylko go spotkam. A spotkam już niedługo. Drake, mam nadzieję, że natarłeś dobrze uszy, bo ja zamierzam cię ich pozbawić.
Dopiłem swojego whiskacza do końca. Odstawiłem pustą już szklankę na srebrną tackę, trzymaną przez jednego z moich wiernych chłopców. Wychodząc z tarasu skręciłem do salonu, gdzie miałem nadzieję spotkać moją olśniewającą małżonkę i panią mego skurwia**** serca. Porwałem Mersedes w swoje ramiona. Ciemnowłosa kobieta wystraszyła się lekko, ponieważ zaszedłem ją od tyłu, jednak od razu poznała mój dotyk.
Moja Mersedes.
Wiedziała co zamierzam zrobić. Jako moja prawa ręka poparła mnie i obiecała, iż godnie zastąpi mnie tu w Axallus, gdy ja będę działać na Smoczych Wyspach. Ja i mój smok Ciemności wyruszamy, by wspomóc młodsze pokolenie.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz