Już nie żyję, prawda? Mam taką nadzieję. Dłużej nie wytrzymam. Czego ode mnie chcą? Nie wiem. I bez sensu o to pytać. Bo kogo? Sanamara? Tego sadysty? Nie wiem. Z resztą jak nie żyję to i tak nikogo o to nie spytam.
A tak w ogóle od jak dawna tu jestem? Kim jestem? Czego miałam szukać? Czegoś bardzo ważnego…. Nie pamiętam.
Przesunęłam językiem po suchych, spękanych wargach. To chyba już drugi dzień kompletnego braku pożywienia i wody. Nadal jestem przykuta do stołu. Lekko po ruszyłam łańcuchami. Czuję niewyobrażalny ból, wiec znieruchomiałam ciało.
Skrzypnęły drzwi. Do środka wszedł Sanamar. Podszedł do mnie i z chorym uśmiechem rozpoczął kolejną sesję tortur. Już nie mam siły. Nawet nie krzyczę. Po prostu zamykam oczy….
<Amarisa? Saki powraca!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz