- Szybciej! Lewa! Prawa! - wołałem do Ariany. Całkiem nie źle jej szło. Miała własną technikę, która była za pewne dotychczas była skuteczna, jednak to co umie nie wystarczy.. Biegała wokół zwinnie uderzając nożem, a ja odpierałem praktycznie każdy atak, w jednej dłoni trzymając swój najcenniejszy nóż, a drugą rękę miałem schowaną za plecami - nie trać postawy, bo łatwo będzie cię trafić z lewej strony, gdzie nie trzymasz noża! - zawołałem, po czym szybko się odwróciłem - za wolno! - gdy ona wykonała kolejny atak, podłożyłem jej nogę i popchnąłem w przód, tak że wylądowała na piasku z moim nożem przy gardle - już by było po tobie, Ari - uśmiechnąłem się lekko i pomogłem dziewczynie wstać - walczysz bardzo dobrze, ale musisz jeszcze popracować nad utrzymaniem postawy... - nie dokończyłem. Jakiś przeraźliwy wrzask wdarł mi się do ucha. Ariana patrzyła ze zdziwieniem. No tak, to musiało być daleko, a ja słyszałem dzięki wrażliwemu słuchowi. Po chwili znowu było to słychać, lecz głośniej.
- pomioty.. - powiedziała Arianka podchodząc do mnie bliżej.
<Ariana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz