Czemu ta podróż jest taka... Hm... Trudna? Nie wiem jak mam to powiedzieć. Jestem teraz na wyspie Eter, gdzie zapadła noc. Pod jej osłoną, poruszam się jak cień i czuję się wtedy bardzo bezpieczna. Nic mnie wtedy nie przestraszy. Jednak... Coś mnie tu przyciągnęło. Nie wiem jeszcze co. Od zawsze, najpewniej czułam się w świątyni przy opiekunce, a teraz? Teraz czuję się jak zabójczyni, gdy myślę o poprzednim domu. Zabiłam moją całą rodzinę. Nie pozostał mi nikt.
~Nie obwiniaj się Nyx... To nie twoja wina.
Chara i Blood. Moje zwierzaki, które zawsze mi pomagają bez względu na nic. Są to pupile, które od początku swojego życia były związane ze mną. Nawet wtedy, gdy były w podziemiach, kontaktowały się ze mną, a potem? Opuściły bramy piekieł i teraz kroczą obok mnie, pozostawiając za sobą smugi czarnej mgły i błękitnych lub czerwonych ogników. Zawsze chcą mnie bronić pomimo wszystko.
~Nyx? Wszystko w porządku?
Blood zawsze był bardzo opiekuńczy i budował on tą cechę w swojej siostrze. Chara nie była taka jak on. Walczyła do końca i potrafiła zabić każdego, kto groził dla niej lub dla bliskich jej osobom.
~Tak... Wszystko dobrze.
Powiedziałam w myślach. Las. To miejsce, które zawsze zapewniało mi bezpieczeństwo. Nigdy nie miałam tutaj uczucia, że coś mi grozi. Z pomiędzy drzew wyglądała wielka budowla, otoczona miastem. Stamtąd czułam coś, co kazało mi tam wejść. Głos, który mówił moje imię. Te prawdziwe imię o którym wiedzą nieliczni. Tak więc zrobiłam. Skierowałam się do miasta, a potem do budowli, która górowała na samym środku.
---
Gdy weszłam do środka, czułam lekki strach. Ciągle kroczyłam za tym głosem. Czułam, że Chara i Blood zaczynają się martwić i wzmocnili swoją czujność. Ja za to ciągle trzymałam rękojeść mojej katany. Tutaj mimo ciemności nie czułam się zbyt pewnie. Zbliżałam się do źródła tajemniczego głosu. Otworzyłam drzwi do jednej z wielkich sal. Były tam jaja. Ogromne, smocze jaja. To jedno z nich mnie wołało. Podeszłam do tego, które ciągle mówiło moje imię. Dotknęłam jego skorupki, które pod wpływem dotyku zaczęło lekko płonąć i wytwarzając czarną mgłę. Podobną do tej, jaką pozostawia po sobie Blood i Chara. Cicho westchnęłam i nadal gładząc skorupkę, przechyliłam głowę. Nie wiedziałam, że czarne jajo może do mnie mówić. Poczułam dotyk na ramieniu. Przestraszona spojrzałam na tą osobę. Oczywiście, się bałam. Nie lubiłam poznawać nowych osób. Lekko się odsunęłam. Jednak ta osóbka dała mi jajo. Zdziwiona odeszłam i skierowałam się na zewnątrz. Nie miałam zamiaru zamieszkiwać w jakimś pałacyku. Postanowiłam wrócić do lasu. Jajo ułożyłam na plecach Blood'a, a Chara asekurowała go z drugiej strony. Na łące, ujrzałam jakąś osobę. Nie wiedziałam, kim ona jest. Chara zaczęła cicho powarkiwać. Stanęłam niedaleko i spojrzałam na nią. Nawet nie pomyślałam co mogę powiedzieć... Stałam więc w ciszy, nasłuchując warczenia Chary.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz