Leżałem w klatce..bo cóż innego mi pozostało. Próbowałem tyle razy się uwolnić, ale jest ze mną coś nie tak, i to od bardzo długiego czasu. Nie potrafię po prostu zmienić się w moją ludzką postać.. Denerwuje mnie to, ale może już nawet nie tak bardzo jak wcześniej?
Spędzam tu już z cztery lata, próbują ze mnie wyciągnąć informacje o klątwie, o mojej specjalnej mocy, którą ponoć ma każdy z nas..czyli ja, Aven i Kishan. Ale pojęcia nie wiem o jakiej mocy oni mówią, nic przez ponad dwieście lat nie odkryliśmy w sobie specjalnego, żadnej magicznej umiejętności. Torturują mnie w każdy możliwy sposób..jest to bardzo bolesne.. Jednak nie mogę nic zdradzić, a moje rany szybko się goją.. Przetrwam to i nie ma mowy bym wydał siebie i swoich braci, którzy tak na prawdę nawet nie wiem gdzie są..co się z nimi dzieje. Mam tylko nadzieję, że są bezpieczni. Najbardziej martwię się o Kishana, on mimo iż był ostrożny zawsze popadał w jakieś tarapaty.. Aven przez większość czasu uważał i nic mu się nie przytrafiło.. oby nic im nie było.
----
Była noc, jako tygrys widziałem nadal wszystko bardzo wyraźnie.
Kiedy zauważyłem światło świecy w ciemnym korytarzu, wiedziałem że coś się dzieje. Zwykle nie przychodzą tu w nocy.. Może mają coś do mnie? A może zdołali znaleźć moich braci? Modliłem się by tak nie było. Jednak gdy otwarto drzwi dostrzegłem przepiękną kobietę.
-To ona?-usłyszałem głos.
-Tak to ta, co kręciła się z tym tygrysem. Widać jest dla niego ważna, więc na pewno się skusi by ją uratować.-odrzekł kolejny. To ta kobieta zna moich braci?
Jeden z mężczyzn otwarł moją klatkę i wrzucił ją , po chwili zamknął i objął ją ochroną magiczną.. Dziewczyna nie będzie miała jak się wydostać.. Tak samo jak i ja.
Było mi jej bardzo żal, jednak jednego byłem pewny, jeśli spróbują ją tknąć łby im pourywam.
Coś w niej było takiego, co działało na mnie jak narkotyk, sam nie wiedziałem czy to ten jej uroczy zapach, czy może świadomość tego iż szlajała się z jednym z moich braci.. Nie dam jej skrzywdzić.
Oprychy opuścili salę zamykając wrota bardzo szczelnie i obejmując magią.
-----
Otwarłem oczy bardzo wcześnie rano, szybko przerzuciłem wzrok na piękne dziewczę, które jeszcze się nie obudziło. Usiadłem i patrzyłem na nią, jednak ciągle czuwałem i wsłuchiwałem się w dźwięki wywodzące się z innych pomieszczeń więzienia.. Ułożyłem się przy drzwiczkach klatki i nadal spoglądałem na dziewczynę. Jeszcze trochę i będę znów torturowany, mam nadzieję, iż nie będzie musiała na mnie patrzeć, gdy będę cały we własnej krwi..
Usłyszałem jak dziewczyna się budzi, wyglądała na bardzo oszołomioną, a gdy zauważyła z kim siedzi w zamknięciu siedziała nieruchomo bacznie mi się przyglądając.
Mruknąłem cicho i powoli się do niej przybliżyłem, gdy otarłem się głową o jej ramię, ta ostrożnie położyła dłoń na mojej sierści. Wiedziałem już, iż nie będzie miała mnie za wroga, a to najważniejsze. Chciałem jej pokazać, że jej nie skrzywdzę. Gdy usłyszałem otwarcie zamka, zjeżyłem się i zasłoniłem kobietę raz jeszcze spoglądając w jej piękne oczy.
-Oho, pan Ren chyba zna tę dziewuchę-powiedział jeden z nich. Był w błędzie, nie znałem tej kobiety, ale wyczuwałem w niej zapach Kishana.. to z nim się kręciła. Czuję się w obowiązku by jej strzec, nie dam jej zrobić krzywdy.
Otworzyli klatkę i pozwolili mi wyjść, wiem, że byłbym w stanie zabić chociaż jednego, ale są tu magowie, z którymi nie mam szans.. Kiedy wyszedłem od razu zamknęli klatkę i pociągli mnie za skórę na karku do wyjścia z sali. Jedno było najważniejsze, dziewczynie dali spokój, przynajmniej na razie. Zanieśli mnie tam gdzie zwykle, czyli do pokoju tortur..
----
Pół przytomnego wrzucili mnie do klatki, na prawdę nie chciałem by kobieta mnie widziała w tym stanie, ale nie mogłem już na to nic poradzić..
-Coście mu zrobili? Dlaczego to robicie?-zawołała kobieta. Podniosłem łeb i położyłem na jej kolanach patrząc jej prosto w jej śliczne oczęta.
-Nie twoja sprawa. Jeśli powie nam gdzie są jego bracia, nic się mu już nie stanie.-powiedział jeden z nich i wyszedł oczywiście zamykając magicznie wrota.
Moje rany już praktycznie się zagoiły, starałem się nawiązać z nią kontakt umysłowo, wysyłając jej myśl.. Jako jedyny z naszej trójki potrafię to zrobić, lecz jest to bardzo trudne do zrobienia i nie zawsze mi wychodzi..a nie miałem na kim ćwiczyć. Mimo wszystko nie poddawałem się.
~Jestem bratem Kishana.. wiem że z nim byłaś. Nie bój się nie zrobią ci krzywdy, wszystko biorę na siebie, i nie dam cię skrzywdzić, nie mogę..-urwało się połączenie.. Czułem mocny ucisk w głowie.. za dużo tego.. Spojrzałem tylko na dziewczynę.
<Shurima? Kishan? Ktoś?>
Wygląd Ren'a jako tygrysa:

Wygląd Ren'a jako człowiek(Puki co nie ma możliwości by się przemienił):

Spędzam tu już z cztery lata, próbują ze mnie wyciągnąć informacje o klątwie, o mojej specjalnej mocy, którą ponoć ma każdy z nas..czyli ja, Aven i Kishan. Ale pojęcia nie wiem o jakiej mocy oni mówią, nic przez ponad dwieście lat nie odkryliśmy w sobie specjalnego, żadnej magicznej umiejętności. Torturują mnie w każdy możliwy sposób..jest to bardzo bolesne.. Jednak nie mogę nic zdradzić, a moje rany szybko się goją.. Przetrwam to i nie ma mowy bym wydał siebie i swoich braci, którzy tak na prawdę nawet nie wiem gdzie są..co się z nimi dzieje. Mam tylko nadzieję, że są bezpieczni. Najbardziej martwię się o Kishana, on mimo iż był ostrożny zawsze popadał w jakieś tarapaty.. Aven przez większość czasu uważał i nic mu się nie przytrafiło.. oby nic im nie było.
----
Była noc, jako tygrys widziałem nadal wszystko bardzo wyraźnie.
Kiedy zauważyłem światło świecy w ciemnym korytarzu, wiedziałem że coś się dzieje. Zwykle nie przychodzą tu w nocy.. Może mają coś do mnie? A może zdołali znaleźć moich braci? Modliłem się by tak nie było. Jednak gdy otwarto drzwi dostrzegłem przepiękną kobietę.
-To ona?-usłyszałem głos.
-Tak to ta, co kręciła się z tym tygrysem. Widać jest dla niego ważna, więc na pewno się skusi by ją uratować.-odrzekł kolejny. To ta kobieta zna moich braci?
Jeden z mężczyzn otwarł moją klatkę i wrzucił ją , po chwili zamknął i objął ją ochroną magiczną.. Dziewczyna nie będzie miała jak się wydostać.. Tak samo jak i ja.
Było mi jej bardzo żal, jednak jednego byłem pewny, jeśli spróbują ją tknąć łby im pourywam.
Coś w niej było takiego, co działało na mnie jak narkotyk, sam nie wiedziałem czy to ten jej uroczy zapach, czy może świadomość tego iż szlajała się z jednym z moich braci.. Nie dam jej skrzywdzić.
Oprychy opuścili salę zamykając wrota bardzo szczelnie i obejmując magią.
-----
Otwarłem oczy bardzo wcześnie rano, szybko przerzuciłem wzrok na piękne dziewczę, które jeszcze się nie obudziło. Usiadłem i patrzyłem na nią, jednak ciągle czuwałem i wsłuchiwałem się w dźwięki wywodzące się z innych pomieszczeń więzienia.. Ułożyłem się przy drzwiczkach klatki i nadal spoglądałem na dziewczynę. Jeszcze trochę i będę znów torturowany, mam nadzieję, iż nie będzie musiała na mnie patrzeć, gdy będę cały we własnej krwi..
Usłyszałem jak dziewczyna się budzi, wyglądała na bardzo oszołomioną, a gdy zauważyła z kim siedzi w zamknięciu siedziała nieruchomo bacznie mi się przyglądając.
Mruknąłem cicho i powoli się do niej przybliżyłem, gdy otarłem się głową o jej ramię, ta ostrożnie położyła dłoń na mojej sierści. Wiedziałem już, iż nie będzie miała mnie za wroga, a to najważniejsze. Chciałem jej pokazać, że jej nie skrzywdzę. Gdy usłyszałem otwarcie zamka, zjeżyłem się i zasłoniłem kobietę raz jeszcze spoglądając w jej piękne oczy.
-Oho, pan Ren chyba zna tę dziewuchę-powiedział jeden z nich. Był w błędzie, nie znałem tej kobiety, ale wyczuwałem w niej zapach Kishana.. to z nim się kręciła. Czuję się w obowiązku by jej strzec, nie dam jej zrobić krzywdy.
Otworzyli klatkę i pozwolili mi wyjść, wiem, że byłbym w stanie zabić chociaż jednego, ale są tu magowie, z którymi nie mam szans.. Kiedy wyszedłem od razu zamknęli klatkę i pociągli mnie za skórę na karku do wyjścia z sali. Jedno było najważniejsze, dziewczynie dali spokój, przynajmniej na razie. Zanieśli mnie tam gdzie zwykle, czyli do pokoju tortur..
----
Pół przytomnego wrzucili mnie do klatki, na prawdę nie chciałem by kobieta mnie widziała w tym stanie, ale nie mogłem już na to nic poradzić..
-Coście mu zrobili? Dlaczego to robicie?-zawołała kobieta. Podniosłem łeb i położyłem na jej kolanach patrząc jej prosto w jej śliczne oczęta.
-Nie twoja sprawa. Jeśli powie nam gdzie są jego bracia, nic się mu już nie stanie.-powiedział jeden z nich i wyszedł oczywiście zamykając magicznie wrota.
Moje rany już praktycznie się zagoiły, starałem się nawiązać z nią kontakt umysłowo, wysyłając jej myśl.. Jako jedyny z naszej trójki potrafię to zrobić, lecz jest to bardzo trudne do zrobienia i nie zawsze mi wychodzi..a nie miałem na kim ćwiczyć. Mimo wszystko nie poddawałem się.
~Jestem bratem Kishana.. wiem że z nim byłaś. Nie bój się nie zrobią ci krzywdy, wszystko biorę na siebie, i nie dam cię skrzywdzić, nie mogę..-urwało się połączenie.. Czułem mocny ucisk w głowie.. za dużo tego.. Spojrzałem tylko na dziewczynę.
<Shurima? Kishan? Ktoś?>
Wygląd Ren'a jako tygrysa:

Wygląd Ren'a jako człowiek(Puki co nie ma możliwości by się przemienił):

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz