Omówiliśmy szczegóły planu. Moi młodzi towarzysze zajęli odpowiednie pozycje, zaś ja wychyliłem się za rogu, wzrokiem przeczesałem okolicę, a kiedy uznałem, iż droga wolna, wyszedłem z kryjówki. Niczym duch, bezszelestnie i niezauważalnie, prześlizgnąłem się na pokład statku. Zajęło mi to kilka dobrych minut, w końcu nie chciałem by jakiś niewydarzony strażnik mnie przyłapał na włamywaniu się. Plan poszedłby w łeb.
Znalazłem wejście prowadzące pod pokład. Z tego, co mówiła Mirajane, Zula jest w jednej z kajut niedaleko wyjścia na zewnątrz. Idealnie. Omijając strażników, niektórych cicho się pozbywając, zacząłem otwierać pierwsze lepsze drzwi, jakie się napatoczyły. Zerknąłem do środka i moim oczom ukazała się Zula.
Znalazłem ją.
Wszedłem do pomieszczenia nie spuszczając z dziewczyny wzroku. Maksymalnie skupiony podszedłem do niej. Wyglądała na zszokowaną. W jej oczach czaił się strach, niedowierzanie, gniew i..., niepewność. Wahanie. Zrobiłem kolejny krok w jej stronę, jednak blondynka cofnęła się gwałtownie do tyłu. Co się z nią dzieje?
< Zula? Czy znajdzie się ktoś, kto będzie chciał powstrzymać Zulę i Drake'a? >
Znalazłem ją.
Wszedłem do pomieszczenia nie spuszczając z dziewczyny wzroku. Maksymalnie skupiony podszedłem do niej. Wyglądała na zszokowaną. W jej oczach czaił się strach, niedowierzanie, gniew i..., niepewność. Wahanie. Zrobiłem kolejny krok w jej stronę, jednak blondynka cofnęła się gwałtownie do tyłu. Co się z nią dzieje?
< Zula? Czy znajdzie się ktoś, kto będzie chciał powstrzymać Zulę i Drake'a? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz