Kiedy Vihar zaczął lizać moją rękę, czułam przypływ sił. Było mi sto razy lepiej. Uśmiechnęłam się do wilka i pogłaskałam go.
-Dziękuję ci. Tak. O wiele lepiej.
Podziękowałam i odpowiedziałam Drake'owi. Mój brat warknął coś pod nosem, a potem pomógł mi wstać. Pokręciłam głową, gdy ujrzałam jaki jest zły. Lekko go uderzyłam łokciem, aby się uspokoił.
-Jak mam się nie złościć, skoro byłaś w niezłych tarapatach. Mogło ci się coś stać. Dobrze wiesz, że Minimum jest połączone z twoim mózgiem. Coś się dzieje z Minimum, a twój mózg może przestać działać. Nie wygłupiaj się i nie narażaj. Nie wiem jak mogłeś narazić tak moją siostrę...
Powiedział mój brat, kierując ostatnie słowa do mężczyzny. Ja za to spojrzałam na Drake'a, który poprosił, abyśmy byli cicho. Tak więc zrobiliśmy. Przysunęliśmy się do ściany i w ciszy patrzyliśmy na mężczyznę. Złapałam profilaktycznie moje słuchawki. Kiedy jednak strażnik runął pod wpływem uderzenia w tył głowy, odetchnęłam z ulgą i puściłam dłoń brata. Strzeliłam palcami i spojrzałam ponownie na Drake'a.
-Chętnie popatrzę.
Powiedziałam. Mój brat prychnął pod nosem. Pstryknął mnie w czoło, a ja za to uderzyłam go w ramię. Nie znosiłam tego, a on o tym wie. Ale wreszcie się obaj uspokoiliśmy, a potem czekaliśmy na to, co zrobi Drake. Miałam chęć zabić każdego, kto mógł być powiązany z porwaniem Zuli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz