Mała brunetka przyglądała mi się z uwagą, co absolutnie mnie nie dziwiło. Przecież jestem przystojny... Uśmiechnąłem się do dziewczynki imieniem Ariana. Muszę przyznać, iż nawet to ładne imię. Przeniosłem spojrzenie na Axalla. Z nim od zawsze darłem koty. Drake... Nic się nie zmienił przez te lata. Jego krzywa morda pozostała parszywa mimo upływu czasu. Przez niego właśnie Soraya dowiedziała się o mojej zdradzie. Ten idiota zawsze musiał się między nas wtrącać. Nastawiał ją przeciwko mnie. Wiedziałem, że sam sobie na nią ostrzy zęby. Nie doczekanie jego.
Ona jest moja. Była i zawsze będzie. To ja z naszej dwójki mogłem kosztować jej ciała. Mam nad nim przewagę.
-- Ariana... Cóż za przepiękne imię dla tak urodziwej młodej kobiety. A co do twojego wcześniejszego pytania, Axall... -- spojrzałem z wyższością na mężczyznę przed sobą. -- Wróciłem odzyskać to, co należy do mnie..., co mi bezkarnie zabrałeś.
< Ariana? Drake? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz