Patrzyłem zafascynowany na leżącą przy mnie dziewczynę, gdy nagle ta złapała mnie za rękę i otworzyła oczy. Widziałem w nich walkę. Chęć odepchnięcia mnie z zamiarem przytulenia się do mnie. Aby sprawdzić jej reakcje przybliżyłem swoją twarz do jej, przez co niemal zetknęliśmy się nosami. Silne rumieńce zagościły na policzkach Zuli, przez co uśmiechnąłem się lekko wrednie. Uwielbiam, gdy tak reaguje.
-- Co jest Zula, coś ci przeszkadza? -- spytałem nadal się uśmiechając i przysuwając się do niej jeszcze bliżej. Naprawdę blisko. Nie miała mi jak uciec, za jej plecami znajdowała się ściana. Nabrałem ochoty na podroczenie się z nią. Póki mam ku temu okazję. Dzięki temu także, odzyska nieco sił i zacznie przypominać starą, dobrą Zulitę. Czułem jej oddech na swojej skórze, jej zapach, który był taki miły w odbiorze. Taki słodki, pociągający... Załączył się we mnie mój tryb casanowy.
< Zulita? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz