25 lipca 2017

Od Akiry CD Moyra

Kiedy Neron zaczął mnie opatrywać, nie mogłem ukryć zdziwienia. Myślałem, że będzie szczęśliwy, jak umrę, a wtedy z pewnością nie będzie musiał się bać, że zranię Moyrę. Po chwili blondynka się uśmiechnęła do mnie, a ja również posłałem jej uśmiech. Po chwili usłyszałem coś, co biegło w naszą stronę. Pomioty. Błękitnooka się nachyliła, utrzymując ze mną kontakt wzrokowy, a potem wzięła jedną z moich katan.

-Na chwilkę pożyczę.

Powiedziała i ruszyła do walki. No nie! Nie pozwolę! Zacząłem się szarpać z Neronem, który nie chciał mnie puścić do Moyry. Nie ma szans, że pozwolę jej walczyć samej. Ugryzłem po chwili Nerona lekko w dłoń, a następnie wzleciałem ku górze, mimo tego, że mnie to bardzo mocno bolało. Pstryknąłem palcami, odcinając drogę ucieczki pomiotom ścianą ognia. Wyciągnąłem przeklęte ostrze w stronę atakujących popleczników Ciernia.

-Ashuramaru! Rozłóż Żelazne Skrzydła i zabij tych, co teraz atakują Akademię!

Krzyknąłem. Na rozwartości moich mrocznych skrzydeł, pojawiło się tyle widmowych katan, ile było pomiotów przy nas. Ostrza te, nie skrzywdzą nikogo, kogo uważam za osobę dobrą. Kiedy uniosłem przeklęte ostrze do góry, katany ruszyły w stronę pomiotów, przebijając ich klatki piersiowe. Każdy z nich padł martwy, a ja opadłem z dość wysoka na ziemię, całkowicie bez siły. Zdążyłem jedynie zgasić ścianę ognia, którą sam stworzyłem. Teraz patrzyłem bezsilnie na niebo, które nie było bezchmurne... Przeklęte ostrze wsadziłem do skarpety, a potem z trudem wyprostowałem się siadając. Syknąłem z bólu i spuściłem głowę.

<Moyra?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz