Pędziłem niczym wiatr przez miasta, wsie, rzeki. Byleby zdążyć na czas. Byleby udaremnić porwanie mojej siostrzenicy i jeszcze jednej kobiety. Za późno się o tym dowiedziałem, psia mać..! Pozostaje mi jedynie liczyć na to, iż po drodze nikt ani nic mnie nie opóźni. Nie mogę pozwolić sobie na takie marnotrawstwo czasu. Ponagliłem swojego metalowego wierzchowca do jeszcze szybszego biegu.
Szybciej Magneto, szybciej...!
Jeśli ten skur**** znowu położy łapska na mojej siostrzenicy, to przysięgam, że osobiście mu je odetnę, a potem rzucę na pożarcie piraniom na jego własnych oczach. Które mu też później zresztą wydłubię tępą łyżką.
Byłem już na granicy Axallus z Persillem ( tak, nazwa proszku... ). Nie miałem czasu na postoję, parłem do przodu nie zważając na przeszkody, jednak mijając bramę do ogromnej metropolii Axallus musiałem przystanąć. Widok pewnej osoby zaskoczył mnie. W końcu nie widziałem go tyle lat...
-- Axall... Dorian Axall we własnej, parszywej osobie.
Szybciej Magneto, szybciej...!
Jeśli ten skur**** znowu położy łapska na mojej siostrzenicy, to przysięgam, że osobiście mu je odetnę, a potem rzucę na pożarcie piraniom na jego własnych oczach. Które mu też później zresztą wydłubię tępą łyżką.
Byłem już na granicy Axallus z Persillem ( tak, nazwa proszku... ). Nie miałem czasu na postoję, parłem do przodu nie zważając na przeszkody, jednak mijając bramę do ogromnej metropolii Axallus musiałem przystanąć. Widok pewnej osoby zaskoczył mnie. W końcu nie widziałem go tyle lat...
-- Axall... Dorian Axall we własnej, parszywej osobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz