Trening z Alexandrem, to było coś cudownego. Oczywiście, że nie było łatwo, ale nawet na to nie liczyłam, bo przecież by się czegoś nauczyć muszę być wpuszczana na głęboką wodę.
Kiedy usłyszałam krzyk, byłam pewna co się dzieje. Podeszłam do Alexandra bliżej..sama nie wiem.. zawsze mam taki odruch, że gdy jest obok wolę trzymać się z nim gdy dzieje się coś niebezpiecznego.. A teraz.. teraz zapowiadało się, iż będzie bardzo niebezpiecznie..
-pomioty..-rzekłam. Po chwili wbiegłam na górkę i spojrzałam na miasteczko Eteru.. całe spowite w mroku.. pomioty nadchodziły z każdej strony.. Jak..jak my damy sobie z taką ilością radę??
-Alexander..potrzebujemy twojej pomocy.. Błagam cię pomóż nam w walce.-powiedziałam patrząc prosto w jego żółte oczy.
<Alexander? Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz