Podszedłem do niej na wzgórze i popatrzyłem na miasto.
- sytuacja rzeczywiście nie wygląda najlepiej.. - mruknąłem z zastanowieniem. Już miałem zamiar po prostu odwrócić się w stronę drogi do portu i stąd wybyć, gdy popatrzyłem na Arianę. Jej błagalny wzrok wwiercał się we mnie jak wiertarka w ścianę. Ponownie popatrzyłem na miasto lecz to niewiele dało, bo wiedziałem, że ona nadal tak patrzy.
- no dobra, ewentualnie mogę wam pomóc.. - westchnąłem a Ari wyglądała na prze szczęśliwą - ale robię to tylko dla twojego bezpieczeństwa! - szybko wytłumaczyłem i przyłożyłem dłoń do twarzy - matko.. twój ojciec by mnie chyba zabił gdyby się dowiedział, że coś ci się stało a ja tu byłem i nic nie zrobiłem...
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz