Czułam całą sobą, iż coś grozi Saki.. Moja więź z Saphirą była porażająco zaskakująca.. wiedziałam wszystko co chodzi jej po głowie, co czuje i jak się miewa.. Czy to właśnie jest to magiczne połączenie dusz? Cieszyłam się, że mimo wcześniejszych problemów z jajem, moja mała jest cała i zdrowa. Moja błękitnołuska przyjaciółka miała te same przypuszczenia co i ja.. Saki została porwana.. Nie ma jej już dwa dni.. Ja czuję się w obowiązku by ją znaleźć. Ogień w moim ciele nie przestawał się żarzyć..czułam że jeszcze trochę i będę gotowa by się rozpalić. Dawno nie miałam powodu by to robić, ale jeśli będzie potrzeba, jeśli zajdzie taka konieczność zrobię nawet to by tylko uratować Saki.
-Saphira, czy możesz zostać wraz z jajem Saki w pokoju?-zapytałam smoczycy. Ta spojrzała na mnie z troską.. wiem, że nie bardzo jej się widzi zostawianie mnie samej.. ale jest jeszcze zbyt mała, bym mogła wziąć ją na poszukiwania.. jeśli zrobi się niebezpiecznie nie będę miała jak jej chronić.
~Weź jajo Saki do torby, lecę z tobą-powiedziała. Tak coś właśnie czułam, że nie zgodzi się na pozostanie w pokoju. Pogładziłam ją po głowie i sięgnęłam po smocze jajo, ostrożnie schowałam je do torby. Wzięłam swój rapier i przymocowałam do paska, zarzuciłam czarną pelerynę. Byłam gotowa do boju.
---
Przebiegłam chyba z pół akademii, nic nikt nie wiedział.. Każdy był zajęty tym, że pomioty Ciernia zaatakowały, miały kiedy.. Cóż, będę musiała poradzić sobie jakoś sama..
---
Kręciłam się po podziemiach, byłam coraz to bardziej poddenerwowana.. Moja temperatura wzrosła do tego stopnia, iż Saphira nie wytrzymywała już na moim ramieniu i musiała iść obok. Po kilku godzinach czułam zrezygnowanie i złość..dlaczego nie mogę jej znaleźć?! Wtem wpadłam na coś.. tuż po chwili z niczego powstała Omena, moja wierna wilczyca.
-Byłaś cały ten czas ze mną?-zapytałam, dobrze wiedząc iż nie ma mi jak odpowiedzieć. Pogłaskałam ją, ta po chwili zaczęła wąchać moją torbę, w której zostało schowane jajo. Właśnie!
Szybko wyciągnęłam jajo z torby i dałam powąchać je Omenie.
-Omena, znajdź Saki proszę!-zleciłam jej. Czarna wilczyca skupiła się przez chwilę na zapachu i już zaraz zaczęła iść w kierunku nieznanych mi terenów podziemia. Trzymałam się tuż obok niej, mając nadzieję, że jakoś później znajdę wyjście z tych ciemności, które ani trochę nie przeszkadzały Omenie. Saphira wzleciała do góry i uczepiła się grzbietu wilczycy, po chwili zasypiając, czarna na szczęście nie miała nic przeciwko.
---
Po tym jak Omena zaczęła biec, wiedziałam, że jesteśmy blisko. Po kilku metrach wilczyca zatrzymała się przed drewnianą ścianą..Świetnie..czyli nic nie mamy.. Chciałam zawrócić, lecz zatrzymał mnie odgłos..bicza? A po chwili ostry krzyk, należący bez wątpienia do kobiety.. Do Saki?! Moje ciało zaczęło płonąć żywym ogniem, nakazałam Omenie by się cofnęła wraz z Saphirą, bo jeszcze zrobię im krzywdę.

Położyłam obie dłonie na ścianie, która już po chwili zaczęła się spalać pokazując nowo odkryty korytarz. Głosy zaczęły być coraz głośniejsze, a ja coraz to niebezpieczniejsza, czułam jak włącza się we mnie ta agresywniejsza wersja..ta bardziej niebezpieczna, zwłaszcza jeśli jestem pod postacią ognistej. Dopadłam do pierwszych wrót jakie były i wyważyłam je z hukiem, byłam gotowa urządzić tu taki chaos, że każdy uciekał by w popłochu.
Wpadłam do wielkiego niezbyt przyjemnego pomieszczenia.
Jednak gdy mój wzrok dopadł do stołu, na którym była zakuta w łańcuchy Saki, czułam jak mój ogień wzrasta.. Czułam również ukłucie w sercu, ten obraz był paskudny i nie ludzki. Obok stał rozproszony i zszokowany facet z biczem i innymi narzędziami obok.
-Omena zajmij się nim-rzuciłam do wilczycy obok. Ta z zawrotną szybkością zjawiła się przy facecie i rozpoczęła atak. Ja doleciałam do stołu i zaczęłam rozpalać łańcuchy, stopiły się, nie było to trudne, lecz trudno będzie wynieść stąd Saki.
-Wszystko będzie dobrze, już ci nie zrobi więcej krzywdy-powiedziałam do czarnowłosej. Usłyszawszy skomlenie Omeny przerzuciłam całą koncentrację na faceta, który teraz zamiast bicza w ręku trzymał długie wypolerowane ostrze. Przechyliłam lekko głowę i wtopiłam w niego swoje oczy, w których pisało się tylko jedno.. żądza zemsty. Chciałam najpierw spokojnie, lecz gdy zauważyłam, iż z grzbietu Omeny spływa krew, nie wytrzymałam. Rzuciłam wprost na niego kulę ognia.
-Sama się prosiła..-rzucił i wykonał unik przed ognistym pociskiem, jednak płomyki i tak go dosięgły zadając mu ból. W pomieszczeniu za pewne zrobi się zaraz bardzo gorąco, aż się doczekać nie mogę.
-Ty bydlaku!-warknęłam zbliżając się do niego. Ten chciał zadać mi cios ostrzem, lecz niedoczekanie jego!.. Metal stopił się zanim zdążył mnie dotknąć. Chwyciłam go za jego kłaki i rzuciłam o ścianę, udało mu się jedynie wydać z siebie cichy jęk, kiedy już zaraz ponownie mu przyłożyłam. Mój rapier tu się na nic zda, rozpaliłam jeszcze bardziej ogień na swej prawej ręce i przyłożyłam na jego kark. Zaczął krzyczeć, aż po chwili krzyk utknął mu w gardle, nie był w stanie już nic z siebie wydobyć.
Byłam skłonna nawet wypalić mu dziurę w jego pustym debilnym łbie, lecz powstrzymałam się od tego czynu.. Może i kiedyś tego pożałuję, ale cóż.
Zamknęłam oczy, oddychałam bardzo ciężko i szybko, ale z czasem mój oddech stawał się stabilny, a ja sama przestałam płonąć. Spokojna otwarłam oczy i spojrzałam raz jeszcze na ciało tego gnoja, po czym skierowałam swoje spojrzenie na Saki. Biedna dziewczyna.. Podeszłam do niej i wyciągnęłam do niej dłoń.. Wiedziałam, ze może się mnie bać, po tym co zobaczyła, ale również miałam nadzieję, że wie o tym, że zrobiłam to tylko po to by ją chronić.
<Saki? Ktoś?>
Ratujesz mi życie! (w realu i w opku XD)
OdpowiedzUsuń