Kiedy Moyra powiedziała, że mnie kocha, na mojej twarzy pojawił się rumieniec. Ledwo widoczny, ale był. Chwyciłem rękojeść katany, której nigdy bym nikomu do ręki nie dał. Ashuramaru wydawał się lekko poddenerwowany, ale to było spowodowane i moim zdenerwowaniem. Nie miałem pretensji do tego, że Neron się opiekował Mo, ale... No cóż... Zazdrość. Ashura wykrył to uczucie i zawarł ze mną kontakt umysłowy...
~~~
-Czemu nic z tym nie zrobisz? Wiem, że nie możesz tego znieść.
Ashuramaru. Dusza demona-wampira, uwięziona w ostrzu mojej katany. Odpowiada za wszystkie przemiany, których nie kontroluję. Wiecznie mściwa dusza. Założyłem dłonie na piersi, a Ashura spojrzał na mnie. Wiedział, że nie dam się jego woli. Jestem jego mistrzem i nie dam się wykorzystywać demonowi. Gdyby się to stało, nawet Amaimon nie dałby rady mnie, znaczy Ashuramaru, powstrzymać. Duch pokręcił głową.
-No tak... Mój mistrz nie da się tak łatwo... Tylko uważaj, żebyś przypadkiem się nie przeliczył Akira...
~~~
Wróciłem do rzeczywistości akurat wtedy, gdy Neron trzymał blondynkę tak, jak ja przy naszym pierwszym spotkaniu. Zacisnąłem pięści. Gdy się z powrotem zmienił, zmrużyłem oczy i złapałem Moyrę za dłoń, a potem ją do siebie przyciągnąłem. Nie podobało mi się zachowanie zmiennokształtnego. Ashuramaru zaśmiał się w mojej głowie. Nie. Nie dam się demonowi. Uniosłem podbródek błękitnookiej i ją pocałowałem. Cholera... Jestem zazdrosny, ale... Może to dobrze. Pokażę mojej Księżniczce, że nie oddam jej tak łatwo.
<Moyra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz