-Nie patrz na to...
Powiedziałem cicho. Posłałem jej uśmiech i spojrzałem ukradkiem na martwego księciunia. Dobrze, że moja niekontrolowana forma postawiła jego ciało w płomieniach. Przynajmniej obejdzie się bez tych wszystkich problemów. Przecież bez jego korpusu nie mogą mnie o nic oskarżyć. Nie wiedziałem też, czy nie przyślą tu kogoś. Nie znałem tego księciunia, a na prawdę, nie chciałem się wplątywać teraz w problemy z rodziną tego buca. Miałem teraz coś ważniejszego. A raczej nie coś, tylko kogoś.
-Akira, mam do ciebie prośbę.Czy mogłabym ciebie prosić o trening walki? Wiem, że będziesz przy mnie, ale chciałabym nauczyć się czegoś nowego.
Gdy zaczęła mówić, uważnie jej słuchałem. Uśmiechnąłem się szeroko, pokazując rząd zębów. Moje kły były ostrzejsze od reszty zębów. Potem spojrzałem w oczy dla blondynki. Była urocza. Jasne było, że jej pomogę, ale to nie zmieni nic. Będę jej bronił do ostatniej kropli krwi w moich mrocznych żyłach. Teraz czuję się odpowiedzialny za jej życie.
-Oczywiście Księżniczko. Służę ci pomocą. Kiedy chciałabyś zacząć? Chciałabyś się czegoś szczególnego nauczyć?
Zapytałem. No cóż, trzeba było zadać takowe pytanie, bo przecież nie pociągnę jej od tak i rozpocznę trening. Może... Nie byłem idealnym nauczycielem, ale postaram się jak mogę. Nigdy nikomu nic nie pokazywałem, uczyłem, ani nikt nie uczył mnie. Jestem samoukiem. Nie miał kto mi pokazać żadnej sztuki walki. Może tak miało być. Nie wiedziałem, ale... Musiałem się postarać dla tej drobnej osóbki, która teraz siedziała na moich kolanach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz