Usłyszałem dźwięk otwieranych wrót. Miałem nadzieję, że to Kuro, ale to nie był on, tylko Moyra. Moja Księżniczka, która nawet nie wiedziałem skąd się tu wzięła. Po chwili jednak się domyśliłem, do czego zmierzała. Kiedy znalazła się obok mnie, moją w miarę sprawną ręką pogłaskałem ją po policzku i pocałowałem w czoło.
-Prosiłem cię, abyś została... Wiesz dobrze, że nie chcę, aby ci się stała krzywda. Tym bardziej teraz, kiedy jest tu tyle pomiotów...
Szepnąłem i spojrzałem jej w oczy. Po chwili syknąłem z bólu i zacisnąłem lekko zaostrzone zęby. Bolało, a tego ukryć się nie dało. Spuściłem głowę, przez co z mojej skroni skapnęło kilka kropel szkarłatnej cieczy.
-Przepraszam Mo...
Powiedziałem. Było mi przykro, bo wiedziałem, że nie chciała mnie widzieć w takim stanie.
<Moyra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz