Byłam mile zaskoczona tym jak Drake poradził sobie z napastnikami, gdyby nie to chyba byśmy mieli przerąbane.. Drake miał w swoich oczach czystą chęć mordu, niestety ale posunął się trochę za daleko, chodź nie winię go za to..sama wiem jak to jest gdy się zacznie..nie można przestać.
Zobaczyłam jak Leo upada na ziemię z czystym wyrazem bólu, nie było mi go ani trochę szkoda, w sumie miałam chęć by dodać coś od siebie, ale..on już zaraz mógł umrzeć, a jeszcze go nie przesłuchaliśmy, po za tym to Soraya miała go przesłuchać...teraz to chyba już po ptokach..
Szybko znalazłam się przy Draku i ujęłam jego dłonie, w których trzymał swoje ostrza, spojrzałam mu prosto w oczy. Chciałam by obudził się z "transu" zabijania.
-Drake, spokojnie. Nic już nam nie grozi.-szepnęłam, w tedy poczułam jak ktoś chwyta mnie za nogę, jednak wyswobodziłam się i kopnęłam Leo prosto w ryj.. Że też ten gnój jeszcze nie ma dosyć!
<Drake?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz