Bardzo przymilnie głaskałam tygrysa po jego głowie. Miał
cudne futerko, a ja uwielbiałam zwierzęta od dziecka. Aven przymilnie mruczał,
co było dla mnie bardzo przyjemne. Valurette na dotyk dziewczyny prychnęła, ale
potem w spokoju dała się głaskać.
-To Valurette. Gudeecu, którą znalazłam w lesie. Polowali na
nią. Dziwne, że dała ci się głaskać. Nie toleruje nikogo innego, oprócz mnie i
mojej magicznej lisicy. Ale z tego co widzę, udowodniłaś jej to, że nic ani mi,
ani jej nie zrobisz. Uważaj na rogi i ogon. Nie lubi jak się ich dotyka.
Powiedziałam i wróciłam do głaskania Avena. Po chwili zauważyłam,
jak w moją stronę biegnie Yuki. Magiczna lisica po chwili znalazła się obok
nas. Jej jasne futro i kwiaty w ogonie były widoczne już na samym początku
łąki. Yuki od razu wskoczyła na kolana Ariany, a ja zaśmiałam się cicho.
-A to Yuki. Moja magiczna lisica polarna. Nie dziw się, że
tak od razu na ciebie skoczyła. Uwielbia pieszczoty. Szczególnie za uchem. A!
Nie dotykaj kwiatów w ogonie. Przywołują często wspomnienia i to najczęściej te
niemiłe.
Uśmiechnęłam się do dziewczyny i zaczęłam drapać tygrysa za
uchem. Gudeecu bez zbędnego proszenia oddała wcześniejsze pieszczoty dla Yuki.
Lubiła, jak tylko ja ją głaskałam, a jak ktoś inny to już było to jej bez
znaczenia. Val ułożyła głowę na trawie, przez co roślinność wokół niej
odzyskała życie. Wszystko, co było wcześniej stare, uzyskało nowe życie.
Spojrzałam na Arianę. Tak… To będzie z pewnością ciekawa znajomość.
-Czym lubisz się zajmować?
Zapytałam. Trzeba od czegoś zacząć. Aven cicho mruczał, a ja
nie przestawałam go głaskać. Mojej twarzy nie opuszczał uśmiech. Moje uszy
nadal odbierały fale dźwiękowe z moich słuchawek. Może Ariana słyszy tą muzykę?
Nie wiedziałam, ale wiem, że to cudowny dzień.
<Ariana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz