Z szerokim uśmiechem wzięłam jajo ze sobą. Następnie
ukłoniłam się do Eurosa, Adris i Alarina. Z szerokim uśmiechem wyszłam z Sali. Byłam
z siebie dumna. Ukucnęłam przy Gudeecu. Ona już wiedziała o co chodzi. Lekko się
powiększyła, a ja wsiadłam na nią i z uśmiechem ruszyłam z pupilami do pokoju.
---
Tylko weszłyśmy do pokoju, a lisica wpadła na swoje posłanie
i zasnęła. Zachichotałam i spojrzałam na Gudeecu, która się pomniejszyła do swojego
tradycyjnego, niewielkiego rozmiaru. Jajo położyłam na poduszce na łóżku.
Pogłaskałam skorupkę.
-Nie mogę się doczekać, aż ciebie zobaczę Bianaid. Na pewno
się dogadamy.
Uśmiechnęłam się do skorupki. Poczułam nagle dotyk kopyta.
Obróciłam się i ujrzałam Valurettę, która zaczęła uderzać kopytem o podłogę. Chyba
chciała wyjść. Uśmiechnęłam się do sarenki i pogłaskałam ją. Wstałam z łóżka i
przeciągnęłam się. Spojrzałam w lusterko i poprawiłam różową kokardę, która
trzymała mój kucyk. Spojrzałam na pupilkę.
-Już. Idziemy.
---
Razem z Valurette wbiegłam na łąkę. Zdjęłam słuchawki i
usiadłam w trawie. Zaczęłam zrywać kwiaty i robić wianek. Gudeecu prychnęła i
lekko trąciła mnie swoim porożem.
-Przepraszam Val. Wiem, że nie lubisz, jak ktoś zrywa
kwiaty.
Sarenka zaczęła wokół mnie skakać i wycierać o trawę, która
wraz z jej dotykiem, odzyskiwała życie. Kiedy skończyłam wianek, zagwizdałam po
pupilkę, która natychmiast przygalopowała do mnie. Nałożyłam jej wianek na
głowę, a potem pogłaskałam po jej niewielkim pyszczku. Kochane stworzenie.
Dalej ją głaskałam, a z moich słuchawek wydobywała się muzyka, którą słyszałam
tylko ja. Potem opadłam na plecy i zaczęłam patrzeć w niebo. Uśmiechnęłam się.
Byłam taka szczęśliwa. Valurette zaczęła dalej brykać niedaleko mnie, ale potem
ułożyła się obok. A ja? Ja sobie nadal spokojnie patrzyłam w niebo, oglądając
piękne chmurki.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz