17 czerwca 2017

Od Mirajane

Z szerokim uśmiechem wzięłam jajo ze sobą. Następnie ukłoniłam się do Eurosa, Adris i Alarina. Z szerokim uśmiechem wyszłam z Sali. Byłam z siebie dumna. Ukucnęłam przy Gudeecu. Ona już wiedziała o co chodzi. Lekko się powiększyła, a ja wsiadłam na nią i z uśmiechem ruszyłam z pupilami do pokoju.

---

Tylko weszłyśmy do pokoju, a lisica wpadła na swoje posłanie i zasnęła. Zachichotałam i spojrzałam na Gudeecu, która się pomniejszyła do swojego tradycyjnego, niewielkiego rozmiaru. Jajo położyłam na poduszce na łóżku. Pogłaskałam skorupkę.

-Nie mogę się doczekać, aż ciebie zobaczę Bianaid. Na pewno się dogadamy.

Uśmiechnęłam się do skorupki. Poczułam nagle dotyk kopyta. Obróciłam się i ujrzałam Valurettę, która zaczęła uderzać kopytem o podłogę. Chyba chciała wyjść. Uśmiechnęłam się do sarenki i pogłaskałam ją. Wstałam z łóżka i przeciągnęłam się. Spojrzałam w lusterko i poprawiłam różową kokardę, która trzymała mój kucyk. Spojrzałam na pupilkę.

-Już. Idziemy.

---

Razem z Valurette wbiegłam na łąkę. Zdjęłam słuchawki i usiadłam w trawie. Zaczęłam zrywać kwiaty i robić wianek. Gudeecu prychnęła i lekko trąciła mnie swoim porożem.

-Przepraszam Val. Wiem, że nie lubisz, jak ktoś zrywa kwiaty.


Sarenka zaczęła wokół mnie skakać i wycierać o trawę, która wraz z jej dotykiem, odzyskiwała życie. Kiedy skończyłam wianek, zagwizdałam po pupilkę, która natychmiast przygalopowała do mnie. Nałożyłam jej wianek na głowę, a potem pogłaskałam po jej niewielkim pyszczku. Kochane stworzenie. Dalej ją głaskałam, a z moich słuchawek wydobywała się muzyka, którą słyszałam tylko ja. Potem opadłam na plecy i zaczęłam patrzeć w niebo. Uśmiechnęłam się. Byłam taka szczęśliwa. Valurette zaczęła dalej brykać niedaleko mnie, ale potem ułożyła się obok. A ja? Ja sobie nadal spokojnie patrzyłam w niebo, oglądając piękne chmurki.

<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz