Przechodziłem przez korytarze..nigdzie nie mogłem znaleźć Naxii, martwiłem się. Tyle dobrze, że się wybudziła i jest cała i zdrowa. Postanowiłem wyjść z akademii, zrzuciłem z siebie kaptur ukazując swoje wilcze uszy, już nie było trzeba kryć się, skoro już wiedzieli kim jesteśmy, a po za tym nie mieli z tym problemu z czego ja i Naxia bardzo się cieszymy.
Kiedy wyszedłem z budynku zobaczyłem brunetkę z wilczurem.
-Witaj-Postanowiłem się przywitać.
-Cześć.-rzekła tylko, zobaczyłem w jej ręku jajo, ciekawe kiedy ja i Naxia wybierzemy się na próbę..
-Jestem Zorino-odparłem.
<Melusine?>
Kiedy wyszedłem z budynku zobaczyłem brunetkę z wilczurem.
-Witaj-Postanowiłem się przywitać.
-Cześć.-rzekła tylko, zobaczyłem w jej ręku jajo, ciekawe kiedy ja i Naxia wybierzemy się na próbę..
-Jestem Zorino-odparłem.
<Melusine?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz