Nie spodziewałam się takich informacji.. Rodzina Dreyarów prawdopodobnie wywodzi się z nieczystej boskiej linii.. Cierń nie może dostać nas w swoje łapska..nie pozwolę na to, każdy będzie walczył. To, iż Soraya Dreyar reprezentuje naukę, a ja magię, było nieprawdopodobne..ale prawdziwe. Oktay zmienił temat i spojrzał na sokolicę u mego boku.
-To Oro, sokolica mojego przyjaciela. Który..właśnie!-zerwałam się z miejsca. Falcom jest w pobliżu, muszę dowiedzieć się czy z nim wszystko w porządku, krew na chuście mogła należeć do niego, ale nie musiała..lepiej sprawdzić. Wyszłam z pokoju, Oktay postanowił ruszyć wraz ze mną. Szczerze byłam ciekawa jak na siebie zareagują, powinni się dogadać jeden i drugi pasjonuje się technologią i mechaniką także...
*-*-*-*-*
Biegłam korytarzem, już po chwili zobaczyłam Falcoma całego i zdrowego na szczęście. Sokół od razu wziął mnie w ramiona, z których jak zwykle się szybko uwalniałam.
-Jesteś cała..co za szczęście.-rzekł. Spostrzegł, iż obok mnie stoi Oktay zmierzył go wzrokiem jak każdego kto się przy mnie kręci, ale po chwili na jego twarzy zagościł uśmiech.
-A właśnie. Oktay poznaj Falcoma, mojego partnera z pracy, Facom to jest Oktay Dreyar..jest moim..nowym znajomym-mówiąc to uśmiechnęłam się.
-Nowym znajomym co?-rzekł patrząc na mnie badawczo. -No więc bardzo mi miło-powiedział wyciągając dłoń w stronę Oktaya.
<Oktay? Falcom?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz