Zauważyłem jakąś niską blondynkę. Uniosłem lekko brew.
Szczerze? Nie przejął się mutantem. Wręcz przeciwnie… Przyzwyczaił się do tego
określenia. Schowałem katanę do skarpety i spojrzałem na Kuro, który w swojej
dużej formie syczał i warczał na dziewczynę. To samo robił Amaimon. Wokół niego
skrzyły się niewielki stróżki zielonego prądu. Klasnąłem, a moje zwierzaki
spojrzały na mnie. Wiedziały, że prosiłem ich o spokój. Wyszeptałem mroczne
zaklęcie, przez które katana zaczęła parować zielonym dymem. Odchodziła od
niego mroczna dusza. Spojrzałem na Kuro, prosząc go telepatycznie o
pomniejszenie. Kot posłusznie wykonał polecenie i w formie małego kocura wskoczył
mi na ramię, nadal patrząc podejrzliwie na blondynkę.
-M-Mutant? Serio? Mogłaś się przynajmniej wysilić
dziewczynko…
Powiedziałem zadziornie i podszedłem do niej. Lekko się
ukłoniłem, a po chwili obróciłem głowę, patrząc na moje skrzydła. Zamknąłem
oczy, a skrzydła zaczęły się osypywać i po chwili zniknęły z cichym szeptem
wiatru. Postanowiłem się przedstawić, bo tak ciągle mówić do siebie dziewczynko, mutancie to ni w kij, ni w oko.
-Akira, Mroczny Anioł. Miło mi poznać.
Po tych słowach się lekko uśmiechnąłem, mimo tego, że było
dość ciężko. Kuro nadal warczał i syczał na dziewczynę, nie bojąc się stojącego
obok wilka. Tsh… Ten piesek nawet nie dorasta dla Kuro do pięt, gdy się
powiększa. Żałosny zwierzak. Amaimon krążył nadal wokół moich nóg, patrząc na
blondynkę i stworzenie. Przewróciłem oczami.
-Ten kręcący się wokół mnie to Amaimon, mój magiczny lis.
Ten kocur tutaj to Kuro, Cat Sith. Twój piesio nawet mu do pięt nie dorośnie.
Powiedziałem w zemście za mutanta. Lubiłem się czasami z
kimś podrażnić. Uśmiechnąłem się, pokazując moje zęby z dość ostrymi kłami.
Zmierzwiłem moje czarne włosy i poprawiłem górę mojego munduru i białe rękawiczki.
Byłem ciekawy jak rozwinie się nasza znajomość.
<Melusine? Od dzisiaj dziewczynka, a twój Aztus to dla
Akiry piesek xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz