Dziewczynka klepała tego swojego psa po łbie. Kuro warknął i
zaczął przechodzić z mojego jednego ramienia na drugie. Amaimon po chwili
uderzył lekko łapę Aztusa jedną strużką zielonego napięcia. Nachyliłem się i
strzeliłem go w ucho.
-Nie możesz robić takich rzeczy Ama!
Nie lubiłem, jak Amaimon uderzał w kogokolwiek tymi
piorunami, bo wiedział, że to boli… Pamiętał umowę między nimi… W razie
niekontrolowanej przemiany, musi mnie razić bardzo mocno napięciem, abym się
obudził z mrocznego transu. Zawsze działało i jestem pewien, że zawsze będzie
działać. Spojrzałem na prawie upadającą dziewczynę i uśmiechnąłem się do niej,
pokazując jej ponownie rząd białych ząbków z ostrymi kłami. Kuro syknął na
słowa Cierń. Zeskoczył z mojego ramienia i zmienił formę. Był większy od
Aztusa. Kocur-demon ryknął i zapłonął w niebieskich płomieniach. Amaimon zaczął
warczeć i uderzać w miejsca obok siebie zielonymi piorunami. Dotknąłem skroni.
-Oszaleję zaraz… 1, 2, 3….
Zacząłem liczyć, aby się uspokoić. Kiedy jednak moje nerwy
były już na skraju, moje oczy zabłysły na czerwono i spojrzałem na zwierzęta.
Rozłożyłem ręce, a bliskie mi otoczenie stało się ciemne. Pojawiły się czarne,
kościste i ogromne skrzydła, które złożyły się w kokon i po chwili wybuchły, a
z niego wydostałem się w niekontrolowanej postaci. W mojej głowie toczyła się
walka. Między rządzą mordu, a spokojem. Amaimon zaczął ładować swoje siły, aby
porazić mnie prądem, dzięki któremu odzyskam świadomość. Moje jedno oko stało
się czarne i wypłynęła z niego czarna maź. Za to drugie stało się czerwone.
Ryknąłem bardzo głośno. Kuro zaczął mówić w moich myślach słowa uspokojenia, w
tym czasie podchodząc do nowopoznanej blondynki, aby w razie potrzeby obronić
ją i jej zwierzaka. Amaimon po chwili uderzył we mnie strugą piorunów. Rozłożyłem
dłonie i ręce, nadal głośno rycząc. Było mnie słychać na całą Łąkę. Jednak po
jeszcze kilku porażeniach, spokojnie zleciałem na dół, a moja niekontrolowana
forma znikła. Otrząsnąłem się i spojrzałem wokół siebie. Kuro podbiegł do mnie
i skoczył na mnie, gdy się skurczył. Wstałem razem z nim i pogłaskałem Amaimona.
Przegryzłem wargę i ze wstydem podszedłem do Melusine i podałem jej dłoń.
-Przepraszam, jak ciebie wystraszyłem…
Muszę coś z tym zrobić… Cholerny brak kontroli…
<Melusine? Dun, dun duuun! xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz