Spojrzałam podejrzliwie na Mutanta. No nazwałam go Mutant... To pierwsze co mi przyszło do głowy! Spojrzałam na Aztusa i poklepałam go znowu po głowie.
- Uważaj... Bo powiem mu kim jesteś... - powiedział mi w myślach. No... On się nie odważy w żadniutki sposób.
Akira... Ładne imię... Ale nie tak ładne jak ja! Przytuliłam lekko Aztusa. Ach no dobra... Nie ważne, że tak mu się nie podobało i wywracał oczyma.
- Nie chce mi się starać... - odpowiedziałam.
Taki leniuszek ze mnie, ale do parkoura to od razu. Zostawmy ten temat.
- I co z tego, że nie dosięga? - spytałam, wzruszając ramionami. - on jest uroczy i w ogóle... - znowu go przytuliłam. Zrobił krok o tyłu, a ja o mało się nie wywróciłam. Spojrzałam z zakłopotaniem na... Tamtą trójkę.
- To było zamierzone! - powiedziałam.
Aztus się zaśmiał.
- Cichaj. - odwróciłam się do niego. - A tak, Ty się przedstawiłeś, a ja nie. Jestem Melusine... Ta... Nie wiem co powiedzieć, bo Ty powiedziałeś ześ mroczny anioł, a ja nie mam pomysłu na nic dla siebie - powiedziałam z lekkim "smutkiem". Po chwili się uśmiechnęłam.
- Może... Melusine, przyjaciółka Ciernia? - spytał chamsko Aztus. Uderzyłam go lekko w pyszczek.
- Żadna przyjaciółka Ciernia - warknęłam.
<Mutancie? Boisz się "przyjaciółki" Ciernia? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz