Uśmiechnęłam się pod nosem.
- To pa - rzuciłam i złapałam brata za dłoń po czym pociągnęłam go za sobą. Ostatni raz pogłaskałam Qari poszłam w stronę Akademii. Przed Akademią, usiadłam pod drzewem i wyjęłam z torby ognisto czerwone jajo.
- Rin... - Rin obok mnie usiadł.
- Hm? Nani? - spytał po japońsku i zaśmiałam się cicho.
- Po co przyjechali? - spytałam, nadal patrząc na jajo. Rin zamyślił się nad odpowiedzią.
- Znaleźli kolejnego sprzedawce. 20 smoczych jaj, większość o żywiołach specjalnych...
- Że też ludzie robią coś takiego. Wiem, sami najlepsi nie byliśmy, nie jesteśmy, ale... Te smoki... To żywe stworzenia które oczekują jeźdźca, a nie kogoś kto je ukradnie, sprzeda za dużą sumę i... - nie dokończyłam.
- Jak nazwiesz smoka? - spytał Rin, by odpiedz od pytania
- Nie wiem... Nazwę ją... - spojrzałam w górę- Sait... - powiedziałam szeptem.- będziesz Sait - spojrzałam na jajo.
- Nasza rodzina jest naprawdę pomysłowa. Sama wymyśliłaś? - spytał.
- Tak. Nie biorę imion z książek i filmów, matole - warknęłam do niego.
<Rin? Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz