17 kwietnia 2017

Od Sorayi DO Winry

   

Szłam w stronę domu nawet nie oglądając się za siebie. Musiałam wyglądać okropnie, ponieważ każdy schodził mi z drogi. Z jednej strony było mi nawet trochę głupio, i przykro. Jako dziecko taka nie byłam. Życie mnie zmieniło. Moje i innych wybory też. Nigdy nie chciałam być właśnie taka, jaka jestem teraz, ale nic już na to nie poradzę. Do moich oczu wdarły się łzy. Mój kryształowy stwór wyczuł chyba mój nastrój i wtulił się w moją szyję, wplątując się po części we włosy. Nie. Nie będę płakać. Bo niby nad czym? Że jestem nic nie lepsza od Ciernia?
        – Taka prawda.. – szepnęłam do siebie. Wierzchem dłoni starłam słoną ciecz z policzka. Przyspieszyłam kroku, nie chciałam by ktokolwiek widział mnie w takim stanie. Prawie biegłam przez piaszczyste zaspy, kiedy znikąd przede mną pojawiła się jakaś blondwłosa, młoda dziewczyna. Siedziała na paśmie trawy, gdzie stało kilka, dość sporych drzew, jedynych w tej okolicy. Chyba mnie zauważyła, po mocniej ścisnęła swoją torbę. No pięknie, nie dość, że jestem morderczynią, to jeszcze inni postrzegają mnie jako złodzieja. Po prostu pięknie... Aby dostać się do mojej posiadłości, w której przebywał jeszcze Zorino, musiałam przejść obok tej dziewczyny.


<Winry?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz