Szłam sobie spokojnie razem z Winry, byłyśmy już niedaleko. Musimy przejść jednie przez pasmo drzew, zatoczkę i już jesteśmy na terenie posiadłości. Bardzo dobrze spędzało mi się czas z Winry, chyba ją polubiłam. Jest taka odmienna.. Moje totalne przeciwieństwo! I chyba za to ją polubię. Serio.
Byłyśmy już w połowie drogi, kiedy usłyszałam czyjąś rozmowę. Spojrzałam na blondynkę, ta jedynie wzruszyła ramionami, a mój szczur, zaalarmowany, zaczął syczeć na wszystko. Dodatkowo w mojej głowie pojawił się jej niepokój. Mogłaby się opanować..! Zaczyna mnie poważnie irytować, a to się może bardzo źle skończyć.
-- ..tak, nie biorę imion z książek i filmów, matole -- Czyżby ktoś kogoś obrażał, i ja nie biorę w tym udziału?! Obeszłam pobliskie drzewo, wyszłam z jego cienia. Moim oczom ukazały się dwie, niezwykłe istoty. Jedna, dziewczyna, trzymała w rękach smocze jajo. Pięknie, kolejny jeździec...!
< Xerda/Rin??? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz