Ten trzygłowy pies nie przeraził mnie, ale mocno zaskoczył. Coś takiego wielkiego chodzi sobie od tak po korytarzach? No zapowiada się ciekawie. Ten cały opiekun Akademii już zalazł mi za skórę. Czy wszyscy są tutaj tacy sztywni? Poza tym, zaraz będę mieć pogadankę u dyrcia.
Bosko!
Cała nasza trójka szła, że niby posłusznie, do gabinetu Eurosa. Na Bogów, jeszcze nawet nie przystąpiłem do próby przejścia, a już mam mieć kłopoty! Proszę to zapisać, to z pewnością nowy rekord w księdze Guinnessa. Kątem oka widziałem, jak Ariana po mojej prawej zgrzyta zębami, zaś Soraya, jak gdyby nigdy nic szła przed siebie. Jej opanowanie było godne pochwały, ale w życiu tego na głos nie powiem, o nie.
Ledwo co dotarliśmy pod drzwi, a już zostaliśmy praktycznie wepchnięci do środka. No no no, Eurosie! Ile kosztowności tutaj masz.! Uważaj, bo za niedługo możesz czegoś nie znaleźć.. Dobra Drake, skup się. Ariana wyszła, chyba stary ją wyprosił, ale przed chwilą porównał ją do jej ojca. Na samo wspomnienie Awisina dyro lekko zbladł. Odnotowałem to w pamięci. Kiedyś taka informacja może się przydać i założę się, że Soraya zrobiła to samo. Kiedy drzwi za moją nową, młodszą koleżanką się zamknęły, Euros podszedł do Dreyar, lecz dla niej był jeszcze bardziej surowy niż dla Ariany. Widać, nie skojarzył jej z Saronem, jego błąd, ale nie zamierzam z nim igrać. Starzec nie jest głupcem.
– Wam tak łatwo się nie uda uciec od kary – rzekł do Sorayi patrząc jej prosto w oczy. Przyjrzałem się czarnowłosej. Tylko ja wiedziałem, jak rozpoznać u niej nasilającą się irytację, złość czy smutek. Tym razem rozpoznałem w jej postawie to pierwsze. Postanowiłem zaczekać co ona zrobi, co powie. W końcu to Dreyar Soraya, druga, zaraz po mnie oczywiście, mistrzyni negocjacji. Mierzyła Eurosa zimnym spojrzeniem, aż nawet ja poczułem dreszcze. Zapowiada się ciekawa konwersacja...
– Zanim przejdziemy do wymierzenia kary, która absolutnie jest w naszym przypadku zbędna, omówmy to, jak dyrektor potraktował Arianę. – Soraya zadarła dumnie głowę do góry, jakby ona nie Euros była tym od wymierzania kar. Stary zmarszczył brwi nie rozumiejąc do czego pije Dreyar.
– A jak ją potraktowałem? – Spytał podchodząc do okna, gdzie zastaliśmy go wchodząc do jego gabinetu. Splótł ręce za plecami i czekał na to, co powie czarnowłosa, ja zresztą też.
– Mimo odpuszczenia kary, została niesprawiedliwie osądzona. Po co została wezwana razem ze mną i.. - tutaj spojrzała na mnie, a lód w jej oczach niemal zamroził mi serce – i Axallem, skoro od początku dyrektor wiedział, że nie brała udziału w tym niefortunnym incydencie. Starała się nas uspokoić, a i tak została wezwana na dywanik. To niesprawiedliwe. – Dodała na koniec dobitnym i surowym tonem, przez co Euros odwrócił się w naszą stronę. Zgromił Sorayę spojrzeniem, nie powiem, ten facet wzbudza respekt, ale nie z takimi już sobie radziłem. Soraya również. Chciał coś powiedzieć, już otworzył usta, jednakże Sor weszła mu w słowo. – Z całym szacunkiem, panie dyrektorze, ale porównał ją dyrektor do jej nieżyjącego ojca, co było nie tylko niestosowne, lecz również nieuprzejme. – Normalnie nie wierzyłem swoim własnym uszom! Soraya broniła tej dziewczyny jak prawdziwa lwica. No tak, jej poczucie sprawiedliwości i pewnego rodzaju nadopiekuńczość zrobiły swoje.
– Może masz rację, dziecko, ale nie tobie o tym decydować – jego niby uprzejmy ton nie dał rady mnie oszukać. Słowa Sorayi trafiły w jego dumę. I to całkiem mocno. – Jednakże, wasza dwójka o mało co, a by wszczęła bójkę w Akademii, co jest u nas surowo karane. Nasi adepci nie mogą tak się zachowywać. Jesteśmy towarzyszami broni, stoimy po tej samej stronie, dlatego kara się wam należy. – Jego słowa spowodowały, że nadeszła moja kolej w negocjacjach. Rzuciłem jedynie szybkie spojrzenie Sor, a ta od razu dała mi znać spojrzeniem, że się zgadza. Mnie, jak i jej nie widziało się wspólne odsiadywanie jakiegoś głupiego szlabanu.
– Panie dyrektorze, podzielam zdanie mojej przedmówczyni. Kara jest zbędna. Jesteśmy dorośli, umiemy wyciągać wnioski z naszych zachowań i błędów, to po pierwsze. Po drugie, ja nawet nie jestem adeptem tejże Akademii! Nie przystąpiłem chociażby do próby przejścia, więc jakim, pana zdaniem, prawem mógłbym odpowiadać jako uczeń? – Uśmiechnąłem się uprzejmie, wiedząc, że już wygrałem. Euros popatrzył na mnie, myśląc nad moimi słowami. Myślał długo, ale i tak nie zdołał nic wymyślić. Punkt dla wspaniałego Drake'a Axalla!
– Tak, oboje macie rację. Tym razem skończy się na ostrzeżeniu, ale jeszcze jeden taki numer, to nie ważne, jakimi argumentami się posłużycie, zostaniecie wydaleni z Akademii. Pan, panie Axall, zaraz ma przystąpić do Próby Przejścia, więc zapraszam. – Gestem pokazał mi drzwi, więc zadowolony z wyniku rozmowy, raźnym krokiem opuściłem pomieszczenie. Udałem się pod wrota, gdzie za parę minut okażę się, czy zostanę jeźdźcem, czy też nie. Przechodziłem obok pokoju Ariany, więc postanowiłem podzielić się z nią rewelacjami, pewnie była ciekawa jak potoczyła się rozmowa na dywaniku u dyrektora. Zapukałem w odpowiednie drzwi i już po kilku sekundach otworzyła mi niska brunetka...
<Ariano, jesteś ciekawa jak poszła rozmowa? Sor, do ciebie jeszcze wrócę, słowo złodzieja...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz