Wychodząc z sali przytuliłam się do mojego nowego przyjaciela. Czułam od niego przyjemne ciepło. Jeszcze trochę a wykluje się z niego mały smok wody. Uśmiechnęłam się na tą myśl. Żywioł podstawowy, ale jaki potężny. Pokręciłam głową wracając do rzeczywistości. Najdelikatniej jak mogłam włożyłam jajo do torby i ruszyłam w pierwszą lepszą stronę.
Dobrze, że już otrzymałam plan zajęć. Musiałam tylko, a może aż, znaleźć Klementynkę i przydzieloną mi kwaterę. Z tym pierwszym nie było problemu. Zagwizdałam trzy razy. Po chwili usłyszałam głośny trzepot skrzydełek oraz znajome Deruu przy uchu.
-Kto by pomyślał maluchu, że możesz narobić tyle hałasu- śmiejąc się pogłaskałam kameleona po różowej główce. Nie trwało to długo gdyż zaraz zaczął zataczać zniecierpliwiony kręgi nad moją torbą. Ciekawski stwór. nie ma co.
-Tam jest, jeszcze w jaju, nowy członek naszej rodziny, nasz mały smoczy towarzysz. Zobaczysz go jednak dopiero jak znajdziemy kwaterę- ostrzegłam Klementynkę. Widząc jego zawiedziony wzrok westchnęłam. Rozumiałam go. Chciał tak strasznie zobaczyć nowego kolegę. Cóż... ale trzeba najpierw znaleźć nowe lokum.
Ruszyliśmy razem, ja, Klementynka i jajo, przed siebie licząc na to, że przypadkiem znajdziemy swoją kwaterę bez konieczności proszenia kogoś o pomoc.
***
Dość długi czas maszerowałam w przypadkowym kierunku. Bezskutecznie. Nawet nikogo nie spotkałam. Postanowiłam przejść się jeszcze raz po terenie akademii. A nóż, widelec kogoś spotkam. W międzyczasie wyjęłam plan zajęć. Przeraziłam się widząc przedmioty takie jak walka czy bieganie. Poniedziałek o 6:00 trening walki z niejakim Eranem, a o 21:00 bieganie z Alarin'em. Wtorek- 21:00 bieganie z Alarin'em. Czwartek- 7:00 trening walki z Eranem, 21:00 bieganie z Alarin'em. Piątek- 21:00 bieganie z Alarin'em.
-Czy tylko środa jest normalna? - jęknęłam. Nie spodziewałam się aż tylu treningów fizycznych. Nauka o historii, biologii i inne tego typu przedmioty to przyjemność. Ale walka? Bieganie? Pot i zbędne męczenie się.
Zauważyłam, że te dwa katorżnicze przedmioty miałam z nauczycielami płci męskiej. Czyli musiałam po prostu unikać facetów. Pomiędzy zajęciami były na tyle duże odstępy czasu, że nie zdążą mnie zauważyć. Cichaczem wymknę się z powrotem do pokoju. Tylko najpierw muszę wiedzieć gdzie on jest.
-Klementynka polecisz poszukać kogoś?-poprosiłam zmęczona pupila. Nie chciałam puszczać go samego, ale na terenie akademii chyba był bezpieczny.
Różowa kulka pomknęła niczym strzała przed siebie i szybko zniknęła mi z oczu.
-A ja muszę jeszcze cię jakoś nazwać maluchu- poklepałam delikatnie jajko.
***
Kręciłam się w miejscu czekając na Klementynkę. Martwiłam się trochę o niego ponieważ już długo go nie było. A co jak ktoś mu zrobił krzywdę? Może napadły go jakieś drapieżniki?
Moje zamartwianie się przerwała nagle blond włosa postać na horyzoncie. Była to jakaś dziewczyna w moim wieku. No cóż, muszę kogoś zapytać o drogę. A i może widziała mojego towarzysza?
-Przepraszam?-zaczęłam niepewnie.
<Winry?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz