Spojrzałem na Zulę, wyglądała tak pięknie. Nie mogłem oderwać wzroku. Bardzo ją kocham. Teraz to wiem. Złapałem ją za rękę, poprowadziłem na środek parkietu.
-- Zatańczymy, moja droga? -- spytałem z uśmiechem. Odwzajemniła gest, a po chwili wirowaliśmy wśród innych na środku sali. Muzyka, tańce, śpiewy, a w tym wszystkim ona. Moja Zula. Słońce, które lśni tylko i wyłącznie dla mnie. W dzień i w nocy.
-- Kocham cię, Zula. Nie chcę cię stracić. Wyjdźmy na zewnątrz, co? -- Po kilku minutach staliśmy już na tarasie. Letni wiatr rozwiał nam włosy, poniósł w dal jej perfumy, które tak zniewalająco na mnie działały. Przytuliłem ją do siebie, by zatopić twarz w jej miękkich włosach, wypełnić płuca tym zapachem, najpiękniejszą wonią na świecie. Zamknąłem oczy, wsłuchałem się w otaczające nas dźwięki, tworzące wspólną symfonię chwili, w której wspólnie trwaliśmy. Podjąłem pewną decyzję całkiem niedawno, lecz teraz jestem tego pewien. Jak niczego innego w życiu. Przytuliłem ją do siebie jeszcze mocniej. Jakby była najcenniejszym skarbem, klejnotem. Ale przecież tym właśnie dla mnie była - wszystkim. Przez głowę przemknęły mi nasze wszystkie chwile spędzone razem. Te złe, jak i zarówno dobre.
Kto by pomyślał..? Złodziejowi i oszustowi skradziono jego własne serce...
-- Zula, wyjdź za mnie.
< Zula..? Przepraszam za tak krótką odpowiedź... >
-- Zatańczymy, moja droga? -- spytałem z uśmiechem. Odwzajemniła gest, a po chwili wirowaliśmy wśród innych na środku sali. Muzyka, tańce, śpiewy, a w tym wszystkim ona. Moja Zula. Słońce, które lśni tylko i wyłącznie dla mnie. W dzień i w nocy.
-- Kocham cię, Zula. Nie chcę cię stracić. Wyjdźmy na zewnątrz, co? -- Po kilku minutach staliśmy już na tarasie. Letni wiatr rozwiał nam włosy, poniósł w dal jej perfumy, które tak zniewalająco na mnie działały. Przytuliłem ją do siebie, by zatopić twarz w jej miękkich włosach, wypełnić płuca tym zapachem, najpiękniejszą wonią na świecie. Zamknąłem oczy, wsłuchałem się w otaczające nas dźwięki, tworzące wspólną symfonię chwili, w której wspólnie trwaliśmy. Podjąłem pewną decyzję całkiem niedawno, lecz teraz jestem tego pewien. Jak niczego innego w życiu. Przytuliłem ją do siebie jeszcze mocniej. Jakby była najcenniejszym skarbem, klejnotem. Ale przecież tym właśnie dla mnie była - wszystkim. Przez głowę przemknęły mi nasze wszystkie chwile spędzone razem. Te złe, jak i zarówno dobre.
Kto by pomyślał..? Złodziejowi i oszustowi skradziono jego własne serce...
-- Zula, wyjdź za mnie.
< Zula..? Przepraszam za tak krótką odpowiedź... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz