Moyra nie żyje? Co? Nie. Kłamie. Jebana oszustka. Nie. Moyra sobie śpi, jest taka zmęczona. Te ciągłe niespodzianki, rozdzielanie nas... Nie. Tak nie może być. Już będę z nią na zawsze razem i nikt mi jej nie odbierze. Moyra będzie szczęśliwa. Ze mną.
-Przestań kłamać głupia kobieto.-warknąłem oschło.-Jak nie chcesz skończyć pod ziemią, odejdź i zostaw nas. Już nic nie stanie między nami. Będę z nią szczęśliwy. Moyra za mnie wyjdzie, potem będziemy mieszkać razem, mieć dzieci i na pewno już nikt mi jej nie odbierze.
Tak. Ożenię się z nią. Już na zawsze będę z nią. Przytuliłem ją mocniej do siebie i uśmiechnąłem się, patrząc na jej twarz. Taka spokojna i delikatna. Było jej zimno. Muszę coś z tym zrobić. Nie pozwolę jej marznąć. Pocałowałem delikatnie jej czółko.
-Śpij kochanie... Już... Już jesteśmy razem... Moyra... Moja ty mała księżniczko...-szepnąłem.-Obiecuję, nikt mi już ciebie nie zabierze...
Uśmiech na mojej twarzy znikł, kiedy spojrzałem ponownie na tą głupią dziewczynę. Myślała, że dam się jej oszukać? O nie. Tak nie będzie. Ruszyłem przed siebie, mijając ją. Musiałem położyć Moyrę do łóżka. Musiała odpocząć...
<Katherine?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz