3 lipca 2017

Tajemniczy obserwatorzy #4


Czekałem jak na szpilkach na wiadomość od mojego młodszego rodzeństwa. Chodziłem nerwowo to w jedną, to w drugą stronę w namiocie. Ana patrzyła na mnie, zajadając się wiśniami w czekoladzie. Odpuściła sobie wszelakie próby uspokajania mnie, wiedziała, że to i tak nic nie da. Za bardzo byłem pochłonięty myślami o tym, co się dzieje na mojej rodzinnej wyspie. Przed kilkoma minutami dotarły do mnie bardzo złe wieści. Nie powiedziałem jeszcze nic Anie, mogłaby się niepotrzebnie zdenerwować, co w jej stanie jest niewskazane. Stres jedynie zaszkodziłby naszemu dziecku.
Moi zaufani szpiedzy donieśli mi, że Cierń wysłał Xodo na Eter wraz z wojskiem. Podbijają po drodze niemal wszystko, co się da. Zginęło wielu niewinnych ludzi, a co jest w tym wszystkim najlepsze, a raczej najgorsze? Że on wie. Nie wiem skąd i jak, ale wie. Wie, że Soraya jest strażnikiem korony. Ponoć jest, razem z kimś jeszcze najważniejszym celem.
Kurna, nie pojmuję jak on mógł się o tym dowiedzieć?! Ktoś musiał sypnąć, nie ma innej możliwości, więc w takim wypadku nie mamy innego wyjścia. Musimy się ujawnić przed księżniczką. Jej bezpieczeństwo jest poważnie zagrożone.
Co robić? Pozwolić, by wróciła na Smocze Wyspy? To byłoby jak strzał we własne kolano. Podsunąłbym przyszłą królową pod sam nos Ciernia. Jednak z drugiej strony, jemu aż tak na niej nie zależy. Ważniejsze jest insygnium władzy, a tylko jedna osoba na całym świecie wie, gdzie ono jest. Ponad to, jeśli moja siostra jest dla niego aż tak ważna, on musi wierzyć w to, iż Sor jest tym pieprzonym półbogiem. Posłuży się nią by zdobyć władzę nie tylko nad naszym światem, ale nad pozostałymi. Do wymiaru Boskich Krain może wejść tylko boska istota, bo jak głosi legenda, jedynie bóg jest władny przejść przez Wrota Wymiarów.
Co powinienem teraz zrobić?
-- Kochanie, wiem, że się martwisz, ja sama się martwię, ale powinniśmy zachować spokój. Decyzje podjęte pochopnie, pod wpływem emocji nie są dobrymi decyzjami. Sam tak twierdzisz. Zastosuj się do własnej rady. -- Ana wstała, odstawiła swoje łakocie i podeszła do mnie. Ujęła swoimi delikatnymi dłońmi moją twarz. Spojrzałem w jej piękne zielone, niczym świeża trawa, oczy. To w nich się zakochałem bez pamięci. W nich i w jej uśmiechu, który należy tylko do mnie. To Ta Jedyna. Moja Ana.
Posłałem jej lekki uśmiech i przyłożyłem swoje dłonie do jej. Moje w porównaniu z tymi należącymi do Any są takie wielkie.
-- Wiem kochanie, wiem. Jednak wciąż czuję niepokój i strach. Ogromny strach. Nie chcę stracić rodzeństwa. Sama widziałaś w jakim stanie jest Sor. Gdybym wiedział, że tak to się wszystko potoczy, w życiu bym jej tam nie posłał, na śmierć...
-- Co chcesz przez to powiedzieć? -- Ana zmrużyła oczy, nie rozumiejąc moich słów. Zastanawiałem się, czy nie powiedzieć jej tego, czego sam godzinę temu się dowiedziałem. Westchnąłem ciężko, podejmując decyzję.
-- Szpiedzy donieśli, że Cierń wysłał wojska na Eter. Rozumiesz co to oznacza? On zaczął działać. On wie. Wie wszystko. Jeśli zgromadzi wystarczającą ilość magicznej energii dorównującej boskiej, nikt go nie zatrzyma.
-- Potrzebuje kogoś, kto się nią za niego posłuży. Musiałby zgładzić Dobro tego świata. Zakłócić równowagę, a przecież nikt nie włada Energią. To niewykonalne -- rzekła pewna swego. Ona, wieczna optymistka nawet nie dopuszczała do siebie myśli, w której to Cierń nas pokonuje. Nikt nie wierzy w nasze zwycięstwo tak, jak ona.
-- Zapomniałaś o potomkach Boga Dreyara, moja droga. -- Spojrzałem na nią znacząco. Ana zmarszczyła brwi i odpowiedziała:
-- Mówiłeś przecież, że to o półbogach to bujda.
-- Nie wiadomo. Nikt nie podważył tej tezy. Jednak prawdą jest, iż ja i moje rodzeństwo, potrafimy wyczuwać i rozróżniać energię. No i odporność na elektryczność, na błyskawice... To nie wzięło się znikąd. A jeśli to prawda? Jeśli Soraya jest półbogiem? Gdyby jakimś cudem Cierń przeciągnął ją na swoją stronę, stałby się niepokonany. Nikt nie może przecież równać się z bogiem. Tym bardziej Gromowładnym Bogiem Wojny i Pokoju.
-- Ale Soraya nigdy nie stanie po jego stronie. Nienawidzi Ciernia najmocniej z nas wszystkich. Oddałaby wszystko, by jako pierwsza skrócić go o głowę. -- Ana nadal upierała się przy swojej racji. Ta jej zaciętość oraz zawziętość we figlarnych oczach sprawiły, że odpuściłem. Nasz Drugi Potwór posiada niezwykły dar przekonywania, o czym ponownie się przekonałem. Przytuliłem swoją żonę ostrożnie. Ze względu na moją siłę fizyczną musiałem się ciągle pilnować, by nie zrobić jej i naszemu maleństwu krzywdy.
-- Kocham cię, Ana. Nie pozwolę, by coś tobie, naszej fasolce, czy innym coś się stało. Jesteście wszystkim co posiadam. Jesteście całym moim światem, a ty... -- odsunąłem od siebie moją ukochaną. Ułożyłem za jej prawe ucho zbłąkany kosmyk brązowych włosów. -- Ty jesteś jego królową. -- Na twarz Any wkradł się subtelny rumieniec, który tylko dodał jej uroku. Wyglądała jeszcze piękniej, niż zwykle. Schyliłem się, po czym pocałowałem ją w te pełne, ciemno różowe usta. Uwielbiam ich smak, są takie słodkie...
-- To co postanowił mój mężczyzna..? -- spytała, jak już odkleiliśmy się od siebie, a zajęło nam to dłuższą chwilkę. Wciąż się uśmiechając, patrzyłem w jej w oczu i myślałem. W końcu postanowiłem.
-- Wracamy na Eter. Wracamy do domu.



C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz