Facet pokonał wszystkich oprychów, którzy się na nas rzucili.. to jednak nadal mnie zbyt nie przekonywało.. Uklęknął naprzeciwko mnie, nie spuszczałam z niego wzroku.. chodź co ja mogłam jeśli i mnie by zaatakował? Jestem wykończona i bezsilna.. do niczego w tym stanie się nie nadaję..
-Zuzu, to ja. Drake. Już wszystko w porządku. Zabieram cię do domu. Już jesteś bezpieczna.-powiedział. Ten głos..
-Drake? To naprawdę ty?- zapytałam nadal mając się na baczności. Ten uśmiechnął się tak jak zawsze. To na prawdę on! To Drake!
-A kto inny tak by poszatkował tych gachów..?-spytał i zaśmiał się. Przytuliłam się do niego, kilka łez spłynęło po moich policzkach.. Ja na prawdę jestem już bezpieczna? To wszystko się skończyło?
-Już dobrze, Zuzu. Wracamy do domu.-powiedział. Sam jego głos, przebywanie w jego ramionach sprawiało, że czułam się coraz bezpieczniej. Nie miałam nawet siły by zaprzestać, nawet było mi w jego ramionach..dobrze.
--
Wilczur Draka uleczył moje rany, mimo wszystko nadal czułam ból.. i chyba nigdy tego nie zapomnę..
Sama nie wiem..ale chyba zasnęłam w ramionach Draka.
----
Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam Arianę, czułam jak trzyma mnie za dłoń.
-Zula!-krzyknęła z radości i przytuliła mnie. Westchnęłam głośno, byłam bardzo zmęczona, nawet nie pamiętam jak się tu znalazłam.. Wiem tylko, iż Drake przybył po mnie..pomógł mi..
<Drake? Ariana? Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz