25 lipca 2017

Od Moyry CD Akira

Akira był na prawdę uparty, nic nie miałam do gadania, nie pozwoli mi samej walczyć.. Z trudem pozwoliłam mu ruszyć do walki, jednak robiłam wszystko by było mu lżej, nie dam mu cierpieć.
Coś czuję, iż oboje się chronimy, on nie pozwoli im mnie dopaść, a ja im nie pozwolę go dopaść. Nie ma takiej opcji. Rzuciłam się w wir walki, sama nie mogłam policzyć ile pomiotów już zdążyłam pozabijać. Jedno mi nie dawało spokoju, co chwila mój obraz stawał się mętny, a moja dłoń połyskiwała na różowo, jak w tedy gdy zobaczyłam obraz tego mężczyzny..
Mało co i bym straciła głowę, to bez sensu.. jak mam skupić się całkowicie na walce, gdy myślę o tym co się stało, a przede wszystkim myślę, czy Akira jest bezpieczny..
Zanim się spostrzegłam zostałam otoczona przez pomioty z każdej możliwej strony.. Świetnie Moyra! Świetnie! Skup się głupia!
W moich oczach zakiełkował ogień walki. W ruch poszły dwa ostrza, po chwili wokół mnie leżały tylko trupy, jednak gdy zobaczyłam krew na swoim przedramieniu zastopowałam dalszej walki.
To.. to moja krew? Kiedy dotknęłam jak widać swojej rany cicho syknęłam. To i tak nic w porównaniu do ran Akiry. Właśnie, to nic. Ponownie schwytałam za dwa ostrza i rzuciłam się do walki mimo bólu. Stałam tuż za plecami Akiry, sprawnie szło nam zabijanie pomiotów wspólnie.
Jednak gdy miałam zadać ostateczny cios jednemu, który pozostał przy życiu zatrzymał mnie ból, jednak szybko go zabiłam udając iż wszystko jest ok.
-Mo..-zaczął Akira. Wiedziałam, iż coś już wyczuwa.
-Jest wszystko dobrze, nie martw się. Nic mi nie jest-powiedziałam uśmiechając się.
<Akira?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz