Na szczęście Drake poparł mój pomysł. Wzięłam głęboki wdech, widząc minę mojego brata. Jestem świadoma tego, że jest to niebezpieczne... Nie pozwolę jednak, aby został porwany ktoś od nas. Poklepałam Aarona po ramieniu.
-Nie martw się. Będzie wszystko dobrze. Dla was zajmie to tylko moment, a ja już wrócę.
Mój brat złapał się za czoło, a potem pokiwał głową. Nie mógł mnie powstrzymać. Rozwiązałam wstążkę z mojego nadgarstka, a potem, jak gumką, poprawiłam swojego kucyka, aby ten się nie rozwiązał. Wolałam nie męczyć się w trakcie używania Minimum w przewiązywanie włosów. Kiedy wstążka była już na mojej czuprynie, nałożyłam słuchawki, biorąc głęboki wdech. Cofnęłam jedną nogę do tyłu i uderzyłam trzy razy palcami u stóp o ziemię. Potem wystawiłam dłoń do przodu i pstryknęłam. Czas wokół mnie zwolnił i zmienił na jakiś czas barwy. Ruszyłam biegiem przed siebie, aby jak najszybciej pomóc dla Zuli. Na głównej drodze widziałam kilka ciemnych alejek. Każda prowadziła do jakiegoś budynku. Przy wejściach stał jeden lub dwóch strażników. Główna droga, prowadziła do mostów, przy których kołysały się statki. Sama atmosfera tutaj, wydawała się tak przerażająca. Biegiem ruszyłam ku pomostom. Tam również byli wartownicy. Cholera... Nie jest dobrze. Rozejrzałam się teraz spokojnie. Był tylko jeden statek, wyróżniający się od reszty. Było tam więcej strażników, co oznacza, że mają coś ważnego na nim. No i nie można zapomnieć o tym, że tylko tam świeciło się jakiekolwiek światło. To na pewno ten. Wolnym krokiem szłam główną aleją. Każdy zaułek przejrzałam raz jeszcze. Jest! Jeden był pusty, ale nie pasowało mi to za bardzo... Może to pułapka... Mimo to, droga prowadziła bokiem na drugą stronę pomostu, gdzie nie było ani jednego wartownika. To chyba nasza szansa. Biegiem wróciłam do Aarona i Drake'a. Kiedy stanęłam przy nich, zdjęłam słuchawki i oparłam się o ścianę, po której po chwili się osunęłam. Z mojego nosa poszła strużka krwi. Mój brat z lekkim przerażeniem ukucnął obok mnie i pogłaskał mnie po głowie.
-Główna droga jest dość dobrze strzeżona, ale jedna z pobocznych alejek jest pusta i prowadzi na drugą stronę pomostu, przy tym statku. Jest tam naprawdę dużo strażników, więc podejrzewam, że to właśnie tam jest Zula... Reszta łódek jest pusta i tyle że jest tutaj przystawiona. Nawet nie świeci się w nich światło...
Powiedziałam i kaszlnęłam. Cholera... Znowu się odezwał mój brak kondycji z pomocą Minimum. Westchnęłam i oparłam głowę o ścianę, łapiąc się za czoło. Musiałam szybko dojść do siebie. Po chwili, chwiejąc się, wstałam, ale z mojego nosa, nadal ciekła lekko krew. Aaron był przerażony. Powtarzałam sobie, że nic mi nie jest...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz