2 lipca 2017

Od Akiry CD Moyra

Widząc tego mężczyznę, aż zacisnąłem pięści. Jeszcze bardziej mnie szarpnęło, gdy ten ucałował dłoń Moyry. Uspokoił mnie lekko widok blondynki, która wyrwała od niego dłoń. Nadal zaciskałem pięści. Nie zapowiadało się dobrze.

-Dobrze księżniczko. Chodźmy więc o domu. Pobawiłaś się w kotka i myszkę, teraz pora wrócić do normalności moja piękna i wziąć w końcu ślub z którego zrezygnowałaś przez pomyłkę.

No nie... Ten facet mnie wkurzył całkowicie. Podszedłem do nich i przyciągnąłem do siebie błękitnooką. Potem stanąłem przed nią. Nie oddam jej żadnemu bucowi. Zależy mi na niej...

-Nigdzie z tobą nie pójdzie

Rzekłem, na co ten facet tylko się zaśmiał. Zacisnąłem zęby i pięści. Nadal się uśmiechał, co mnie tylko jeszcze bardziej irytowało. Jak można denerwować samym swoim bytem...

-Yhh widzę że sobie ochroniarza załatwiłaś. Ale to już nie jest potrzebne, więc stary..możesz już sobie ją odpuścić. Bo widzisz ona jest moją własnością.

No nie... Ten książunio sobie nagrabił. Odwróciłem się do dziewczyny i nachyliłem się do jej ucha, kładąc dłonie na jej ramionach.

-Uciekaj i nawet się nie odwracaj. Nie chcę, aby stała się ci krzywda...

Rzekłem i pocałowałem ją w policzek. Dziewczyna się po tym cofnęła, a ja się z powrotem spojrzałem na tego całego Caspiana. Strzeliłem palcami. Spuściłem głowę. Na mojej twarzy pojawiły się mroczne znaki.

-Zginiesz śmieciu...


Uniosłem głowę. Po chwili już niewiele czułem. Tylko gniew. Na moich plecach pojawiły się kościste skrzydła. Ponownie spuściłem głowę. Moja kontrola zniknęła, a wraz z tym świadomość. Teraz zdolny byłem stracić moje człowieczeństwo. Zanim jednak zatraciłem się w gniewie. W myślach powiedziałem wszystko dla Kuro. Czułem, że już biegną. Zakryłem oczy, a potem ponownie uniosłem głowę.


-Zabiję cię...

Powiedziałem i rzuciłem się na mężczyznę. Ze skarpety wyciągnąłem katanę i ugodziłem nią w brzuch tego cholernego Caspiana. Ryknąłem bardzo głośno. Z Akademii wyskoczył Amaimon i Kuro, który ruszyli w stronę tego zajścia. Amaimon skierował się w moją stronę i pilnował mnie, a Cat Sith się powiększył i stał na straży Moyry i Sannass. Kilka razy wsadziłem jeszcze katanę w jego brzuch. Opadł na trawę i zalał teren wokół siebie szkarłatną cieczą. Rozprułem mu całkowicie brzuch, a potem podpaliłem jego zwłoki. Odwróciłem się w stronę błękitnookiej, a z moich ust ponownie wydobył się ryk.


Amaimon się naładował i poraził mnie ogromną strugą energii elektrycznej. Wydarłem się wniebogłosy. Moja smoczyca była przerażona i chowała się za nogą Kuro. Ja powoli odzyskiwałem świadomość. Ale... Jeszcze czeka mnie chwila tortur... Ama musi się upewnić, że już jest dobrze...

<Moyra?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz