Nareszcie miałem w ramionach moją Księżniczkę. Moje szczęście, które nie spotkało mnie... Nigdy. Nie miałem okazji się nim cieszyć. Zawsze mi go brakowało. A teraz mam Ją. Słysząc, jak mówi, że mnie kocha, złączyłem ponownie z nią usta. Potem się szeroko uśmiechnąłem do niej i uniosłem ją, aby jej twarz, była na równi z moją. Przystawiłem do niej swoje czoło i pocałowałem potem jej delikatny policzek. Kochana... Moja... Usiadłem razem z nią na trawie. Tyle, że ja siedziałem na trawie, a ona na moich kolanach. Uśmiechnąłem się.
-Dziękuję za to, że jesteś moim szczęściem Księżniczko...
Szepnąłem i cmoknąłem ją w usta. Przejechałem lekko kciukiem po jej policzku. Czułem w sercu, że ze mną będzie szczęśliwsza niż z tym Caspianem...
<Moyra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz