-Nie!
Krzyknęła nagle i wyrwała się z moich objęć. Byłem tak nieświadomy tego, co teraz się dzieje. Patrzyłem tylko osłupiały na dziewczynę.
Powiedziała, ale ja nadal nie wierzyłem w jej słowa. Widziałem jak się oddala na Neronie. Coś we mnie pękło. Czułem, że to nie prawda... Może po prostu nie chciałem w to wierzyć... Ale... To moja Księżniczka. Nie pozwolę jej tak odejść!
-Moyra!
Krzyknąłem za nią. Wyszeptałem szybko runiczne słowa, które wytworzyły za mną ogromne czarne, kościste skrzydła. Biła od nich zielono-czarna aura. Po chwili, zaplotły one mnie w tzw. ,,kokon", a gdy powłoka zniknęła, na moich plecach pojawiły się duże, czarne i pierzaste skrzydła. Szybko wzleciałem do góry i ruszyłem bardzo szybko do blondynki. Chwyciłem ją w locie i uniosłem się z nią w niebo. Byłem zdeterminowany. Nie puszczę jej. Nie zostawię... Musi to zrozumieć... To moja Księżniczka...
<Moyra? ^^>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz