Uniosłem swój wzrok na stojącą nieopodal postać. Niedbale oparta o kolumnę jako jedyna swoją postawą wyrażała totalny brak szacunku oraz znudzenie. Miałem ochotę zaśmiać się. Niestety wśród obecnego towarzystwa nie wypadałoby mi. Rozumiałem niechęć i niezadowolenie. Najchętniej sam bym wyszedł, no ale skoro sam zwołałem to spotkanie to nie mogłem teraz nagle iść.
Przeczytałem wiadomość po czym gwałtownie zgniotłem w pięści kartkę,
którą przed chwilą otrzymałem od gońca. Aż wszyscy moi towarzysze
wzdrygnęli się. Wcześniej przez dobre parę minut w komnacie panowała
cisza jak makiem zasiał.
-Kochani...- zacząłem próbując opanować rosnącą wściekłość- Cierń ma małe kłopoty. Wypadało by mu pomóc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz