Siedziałem po turecku na łóżku, patrząc na jajko przede mną.
- No wykluwaj się... - powiedziałem, mrużąc oczy, jednak nadal patrzyłem na jajo. Nic... Pustka, zero, krecha, więcej określeń nie znam! A tu nagle... BĘC! Jajo zaczyna pękać. Klasnąłem w dłonie i uśmiechnąłem się szeroko. Górna część skorupki jaja pękła, a z resztek wyłoniła się główka smoka. Rozpostarł skrzydła, a smok się wydostał. Pogłaskałem Droquai'a po główce.
- Witamy na świecie... - uśmiechnąłem się lekko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz