Chłopak zachowywał się trochę dziwnie...a może tak wszyscy ludzie się zachowują, a ja tego nie zauważyłam? Cóż to tak na prawdę drugi człowiek z którym mam do czynienia.. Tak to zawsze kręciłam się obok Reo, właśnie Reo na mnie czeka! Ale Leonard poprosił mnie o pomoc, nie mogę go tak zostawić. Spojrzałam na blondyna i uśmiechnęłam się do niego.
-Pomogę.-odpowiedziałam, chłopak uśmiechnął się szeroko i pociągnął mnie za rękę prowadząc do następnego korytarza, w tedy puścił.
-Tu go ostatnio widziałem, potem zniknął mi z oczu.-wyjaśnił.
-Czy..masz może coś mającego jego zapach?-zapytałam. Może wyda mu się to dziwne, ale w ten sposób raz dwa go znajdziemy, z moim węchem kogut nie będzie miał gdzie się ukryć.
Leonard wyjął z kieszeni długie brązowe piórko i podał mi je, wzięłam je i wczułam się w zapach, nie było już trudno złapać trop. Oddałam chłopakowi pióro i nakazałam gestem dłoni podążać za mną. Kilka minut szliśmy przez korytarze, weszliśmy do biblioteki, nagle zza regału wybiegł kogut, aż podskoczyłam, na co chłopak zaczął się śmiać.
-Dzięki za odnalezienie Belzebuba-rzekł. Uśmiechnęłam się i odetchnęłam.
-Proszę.-odparłam tylko.
<Leonard?>
-
-Pomogę.-odpowiedziałam, chłopak uśmiechnął się szeroko i pociągnął mnie za rękę prowadząc do następnego korytarza, w tedy puścił.
-Tu go ostatnio widziałem, potem zniknął mi z oczu.-wyjaśnił.
-Czy..masz może coś mającego jego zapach?-zapytałam. Może wyda mu się to dziwne, ale w ten sposób raz dwa go znajdziemy, z moim węchem kogut nie będzie miał gdzie się ukryć.
Leonard wyjął z kieszeni długie brązowe piórko i podał mi je, wzięłam je i wczułam się w zapach, nie było już trudno złapać trop. Oddałam chłopakowi pióro i nakazałam gestem dłoni podążać za mną. Kilka minut szliśmy przez korytarze, weszliśmy do biblioteki, nagle zza regału wybiegł kogut, aż podskoczyłam, na co chłopak zaczął się śmiać.
-Dzięki za odnalezienie Belzebuba-rzekł. Uśmiechnęłam się i odetchnęłam.
-Proszę.-odparłam tylko.
<Leonard?>
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz