Zula podeszła do mnie, mocno zaoferowana. Widać to, co przekazała jej ta nowa musiało nieźle nią wstrząsnąć. Chciałem jakoś wesprzeć Zulę, dlatego położyłem jej rękę na ramieniu.
-- Pewnie, że pomogę. Nie bój się, obronię i ciebie i twoją siostrę, bo przecież Ariś to poniekąd też moja siostra.. -- Posłałem Zuzu wesoły uśmiech i potarłem jej ramię. Mam nadzieję, że choć trochę moje słowa ją rozchmurzą. Teraz, w obecnej sytuacji, nie możemy popadać w depresje. Należy zbierać siły, szykować defensywę. Nie możemy pozwolić sobie na porażkę.
Mam zamiar odzyskać Melody, naprawić swoje stosunki z Sorayą i sprawić, by się we mnie bez pamięci zakochała. Chcę, by była bezpieczna, dlatego, jak tylko uda mi się ją do siebie przekonać, zabiorę ją stąd. Sprowadzę do mojego rodzinnego domu, daleko na sąsiednim kontynencie. Tam nikt i nic mi jej już nie zabierze.
-- Coś mi się wydaję, że ta dziewczyna nie była do końca z nami szczera. Poza tym, obserwowałem Oktaya. On też patrzył na nią, jakby jej nie uwierzył. Coś kombinują na boku, pewnie chcą na siłę wydostać Sor i resztę ze snu. -- Zacząłem na głos myśleć, może nie wyglądam, ale ja też mam IQ godne pochwalenia się. Nie tylko Dreyarowie są tu geniuszami.
Jednakże, teraz powinienem skupić się bardziej na Zuli, poprosiła mnie o pomoc, dlatego muszę być czujny, i to za nas dwoje.
-- Spokojnie Zuzu, dopóki ja tu jestem, nikt ci nie zrobi krzywdy. Obiecuję..
< Zula? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz