1 czerwca 2017

Od Black Arrow (Podróż na Smocze Wyspy cz.6)

Droga mijała mi szybko, motor był mocno ulepszony i bardzo szybki. Muszę przyznać, że nawet był lepiej zrobiony niż pojazdy Falcoma.. Byłam ciekawa co on by zrobił gdyby wiedział co wczoraj uczyniłam..zna mnie od kilku lat, ale paru szczegółów nie zna..pewnie by się prześwięcił gdyby mnie zobaczył. Chodź z tego co mi wiadomo wcale nie był lepszy kilka panienek u boku miał, ale dla niego ważniejsza praca. Zanim się spostrzegłam byłam już przy porcie. Zatrzymałam się przy chatce Jacka i zapukałam do drzwi. Otworzył mi jego brat, młodszy od niego o cztery lata..starszy ode mnie o rok.. Zack, który zawsze adoruje mnie bez przerwy, a ja oczywiście nie odpowiadam na żadne jego zaczepki. Blondyn gdy tylko mnie zobaczył wyciągał już w moją stronę swoje łapska.
-Arrow! Witaj, co cię do nas sprowadza? A może w końcu zauważyłaś jaki jestem wspaniały?!-zapytywał ze swoim uśmieszkiem, szczęście iż Jack odsunął go od drzwi i wyszedł do mnie.
-Arrow witaj. Wyruszamy za piętnaście minut.-powiedział. Chodź jeden poważny.
-Wow Arrow! Kiedy Falcom sprawił ci taką maszynę? Tylko pozazdrościć.-mówił zafascynowany Zack oglądając czarny motor. Na moje usta wkradł się lekki uśmiech.
-To..motor pożyczony od znajomego z miasta-odpowiedziałam. Facet już o nic nie pytał, miał swoje zadanie na okręcie. Już po kilku minutach załadowaliśmy się na okręt i ruszyliśmy.
*-*-*-*
Woda kołysała statkiem w lewo, w prawo..powodując iż w moim żołądku powstawał chaos.. Nigdy nie lubiłam podróży na wodzie.. Ale co zrobić? Mając czas, postanowiłam oczyścić i sprawdzić mój czarny łuk. Naostrzyłam również parę sztylety oraz miecz, którego nie używałam od kilku lat..ale tylko to pozostało po ojcu, więc go ze sobą nosiłam wszędzie. Może i nie umiem z niego poprawnie korzystać, wolę walkę na odległość.. Czasami miałam chęć na nauki, ale nie było na to czasu, może na wyspie znajdę kogoś kto mi pokaże parę sztuczek.
Słońce schodziło już by ustąpić miejsca księżycowi, który od zawsze lubiłam podziwiać. Jego piękno urzekało mnie, a gwiazdy porozrzucane po ciemnym niebie dodawały uroku.
*-*-*-*-*-*-*-*-*
-Arrow! Zaraz dobijemy do brzegu!-usłyszałam wołanie kapitana Jacka. Musiałam zasnąć, cóż, może w pełni nie wypoczęłam po ostatniej nocy.. Uśmiechnęłam się i wzięłam torbę.
Już po chwili żegnałam się z załogą i stanęłam na brzegu.
Nie było mnie tu jakieś cztery lata.. trochę się tu pozmieniało. Technologia, która rozwijała się coraz to szybciej pozmieniała trochę wyspę na lepsze. Udałam się dobrze znaną mi ścieżką przez las, prowadziła prosto do miasteczka. Była już druga w nocy, postanowiłam udać się do mojego domu na skraju lasu, a zaraz z rana wyruszę do akademii.
*-*-*-*
Stanęłam przed biało-brązowym domem, kiedyś mieszkałam tu wraz z Falcomem, ale to były dawne czasy. Na myśl o naszych dzikich imprezach na które przychodziło pół miasta zaczęłam się śmiać.
Zakluczyłam za sobą drzwi i ruszyłam po schodach na górę do pokoju.
Wszystko było na swoim miejscu, nie było śladu by ktoś tu był co bardzo mnie cieszyło.
Wzięłam kąpiel i przebrałam się w czarną koronkową koszulę i wskoczyłam do miękkiej pościeli..
Było mi dziwnie zasnąć samej, wciąż czułam jego dotyk..zapach.. było mi źle bez niego..co było poniekąd dziwne, przecież nie znam go..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz