Kuro miauknął i po chwili znowu wskoczył na moje ramię,
wymachując potem dwoma ogonami. Wzruszyłem ramionami i poprawiłem białe rękawiczki.
-Dobra, przepraszam za kundla.
Dodałem i przewróciłem oczami. Moim zdaniem, nadal to był
kundel, ale nie powiem jej tego, bo to psisko się na mnie rzuci, a wtedy już za
siebie nie ręczę. Rzuciłem spojrzenie na Amaimona, który zaczął bawić się w
trawie. Po chwili Kuro miauknął i ruszył do zabawy z magicznym lisem. Na
romantyzmy zachichotałem.
-Wybacz Melusine, ale tak się wychowałem. Poza tym, należy
szanować kobiety. Mogłem ciebie zabić, więc wiszę ci przysługę.
Powiedziałem i zmierzwiłem swoje włosy. Spojrzałem na niebo
i poprawiłem rękojeść katany. Spojrzałem następnie z powrotem swoimi zielonymi
oczyskami na dziewczynę. Nie powiem, że nie była ładna, ale z pewnością nie
będę od razu jej zasypywał kwiatami, czekoladkami i innymi kobiecymi
pierdołami. Co to, to nie. Mimo to, uśmiechnąłem się do niej i spojrzałem na
bawiących się w trawie Ama i Kuro.
<Melusine? Nie bij go xD Źle się to skończy xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz