14 maja 2017

Pseudo: Szczur Kryształowy




Soraya czuła niepokój, który i ja odczuwałam. Mam wgląd w cały jej umysł, i muszę przyznać, że jest imponujący. Jestem z nią już kilka tygodni, i choć znam ją jak nikt inny, to wciąż poznaję Sorayę na nowo. Wkurza mnie to, jak mnie traktuje. Bez szacunku, nie okazuje troski, zaangażowania. Jednakże, z drugiej strony rozumiem ją. Mój pobratymiec postąpił źle. Powinien ochronić tamtego chłopca.. Katsuya, tak się nazywał. Niewątpliwie był on najbliższą osobą dla czarnowłosej. Kochała go ponad wszelkie granice i nawet teraz, kiedy śpi, część jej umysłu ciągle zaprząta się jego osobą. To zadziwiające. Jak ta młoda kobieta potrafi kochać...
Postanowiłam, że będę z nią nawet jeśli ta mała niewdzięcznica będzie mną pomiatać, jak to robiła do tej pory. Wiem, że głęboko w sercu bardzo cierpi. Ludzie skrzywdzili ją, zranili. Pomogę jej pozbyć się choćby małej części tego bólu. W końcu, będę z nią, aż do śmierci. Nigdy jej nie opuszczę.
Leżałam na łóżku i ani myślałam odstępować od mojego jeźdźca na krok. Soraya domyśliła się, że za tym testem coś się kryje, prawdopodobnie adeptom coś zagraża. Nie dopuszczę nikogo do mojej śpiącej właścicielki, no może ewentualnie Adris.
Minęło już kilka godzin od rozpoczęcia tego dziwnego testu, a Soraya straciła dość dużo krwi z ran na plecach. Nie wiem czemu, ale one ciągle krwawią. Are też to zauważyła. Najwidoczniej lekarstwa Sorayi nie działają jak trzeba. A co, jeśli się wykrwawi i umrze?!
Leżałam spokojnie i udawałam, że śpię, kiedy do łóżka Sorayi podszedł jakiś starszawy mężczyzna. Chciał dotknąć czarnowłosą, lecz ja poderwałam się gwałtownie do góry i doskoczyłam do potencjalnego wroga. Dobrze, że zdążył zabrać dłoń, bo by już jej nie miał. Oplułam go kilkoma ostrymi kryształami. Jak na razie nie używam swoich zdolności. Soraya sobie tego nie życzy, w sumie ma rację. Ja sama nie mam zamiaru marnować swojej magii na błahostki. Jeszcze przyjdzie czas na to, bym pokazała na co mnie stać. Nie jestem byle jakim smokiem, a Smokiem Kryształu! Mam we władaniu najtwardszy, najodporniejszy i najwytrzymalszy minerał świata. Mogę mu nadać właściwości jakie tylko zechcę.., no cóż, ogranicza mnie jedynie zdolność umysłowa jeźdźca, aczkolwiek, sądząc po predyspozycjach czarnowłosej, będę mogła pozwolić sobie na wszystko. Jej wiedza i nieprawdopodobny intelekt będą także moją bronią. Dam jej siłę, o jakiej inni będą mogli jedynie pomarzyć. Potęga czarnego kryształu jest znana tylko i wyłącznie wybranym. Udostępnię ją całą Sorayi. Będziemy razem niepokonane.
Boję się o moją Sorayę. Leży tak nieruchomo. Może i jestem smokiem, i niewiele rozumiem z tych wszystkich technologicznych bzdetów, jednak, dzięki telepatycznemu połączeniu mogę korzystać z  obszernej wiedzy czarnowłosej. Traci krew przez stare rany, które się otworzyły. Poza tym, jak na dłoni widać grymas bólu na jej twarzy. I jeszcze ta dziewczyna o imieniu Alora, z nią też jest coś nie tak. Czy tego nikt nie widzi?! Co te ludzkie stworzenia sobie myślą..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz