Dziewczyna jest uparta, ale niech jej będzie. Westchnąłem przeciągle, krzyżując umięśnione ramiona na gołej klatce piersiowej.
-- Chodźmy razem, ale pamiętaj, w razie czego, powiesz mi, czy ci gorzej, ok?
Alorcia przytaknęła,a by próbowała nie.. Szliśmy powoli, w międzyczasie dziewczyna odzyskała nieco sił. Pewnie w świecie realnym zadziałali.
-- Ty wiesz, że nas obserwują, nie? -- spytałem, zaś Alora znowu przytaknęła. -- Pewnie już się kłócą, kogo by wykopać z Akademii. Stare pryki nie wiedzą co robić ze swoim życiem, więc zatruwają je Eurosowi.. -- Moja gadanina sprawiła, że Alora się nieco uśmiechnęła. O to mi właśnie chodziło.
Przeszliśmy dość długi kawał naszej fortecy, wszędzie pełno trupów pomiotów. Jak widać spisaliśmy się świetnie, choć mogłem się lepiej postarać. Przeze mnie Alora została ranna. To się już więcej nie powtórzy. Mam nadzieje, że nie natkniemy się już na żadne zagrożenie, byłoby nieciekawie. Zaczynam się coraz bardziej wkurzać, a to może się źle kończyć. Przytuliłem do siebie Alorę, nie dam jej zrobić krzywdy.
< Alora, co teraz? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz