15 maja 2017

Od Drake'a

Jestem dumny z Ariany. Wygląda na to, że dziewczyna nie zamierza popełniać moich błędów. Patrzyłem jak para znika w gęstwinie korytarzy. Ach, ci młodzi. Tacy beztroscy, szczęśliwi... Ja też kiedyś taki byłem i mogłem być nadal, ale zmarnowałem swoją szansę. Moja wybranka już nigdy na mnie nie spojrzy. Nie tak, jak ja bym tego chciał. Z życzliwością, ufnością.., miłością. Soraya mnie nienawidzi i ma do tego pełne prawo. To, co zrobiłem, nawet jak na mnie, nie podlega pod wybaczenie. Ale nie poddam się. Będę próbował się do niej zbliżyć, choć w części odkupić swoje winy. No i nie pozwolę, by Orion zwiódł ją na manowce. On nie jest dla niej odpowiednim facetem. Ograniczałby ją, hamował. Ona jest jak niepowstrzymany żywioł, niczym burza. Nieokiełznana, nieobliczalna. Wyjątkowa.
Zabrawszy ze sobą Ildirim, który ponownie zasnął na moim ramieniu, ruszyłem w stronę skrzydła szpitalnego. Chciałem sprawdzić czy z Sor wszystko w porządku. Ostatnio jak ją widziałem to nieciekawie to wyglądało. Martwię się o nią...
Wchodząc do środka natknąłem się na Zulę
-- Zulita moja kochana.. -- Podszedłem do dziewczyny, jednak nie uśmiechnąłem się do niej. Jakoś straciłem cały humor.

< Zula? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz