Moja bransoleta świeciła już tylko trochę, czułam już sam ból, od rany. Podziękowałam w myślach temu komuś kto zainterweniował w świecie realnym, nie wiem jak mogłabym tu funkcjonować, jakby ten ból się utrzymywał. Wskaźnik ciągle się świecił, ale przypuszczam, że świecić będzie się nadal, w realu muszę być mocno osłabiona, jeśli tak to działa..
Drake przytulił mnie do siebie, trochę się speszyłam, ale odwzajemniłam uścisk.. czułam, że się zmartwił moim stanem, cóż ja postąpiłabym podobnie. Uśmiechnęłam się lekko i spojrzałam na Draka.
-Już mi lepiej, chodź rana na boku nie daje mi spokoju..-powiedziałam. We fortecy było czysto, nikogo na widoku, żadnego pomiotu i innej zarazy też nie było. Wróciliśmy do pokoju, Drake ubrał koszulkę z powrotem i wziął miotacz, cóż jakby mógł zostawić swoją zabawkę. Podszedł do jednej z tkanin przy oknach i podarł ją, podszedł do mnie z długim kawałkiem tkaniny, zrobił mi prowizoryczny bandaż na rany, za co mu podziękowałam. Ruszyliśmy by dalej przeszukiwać pokoje, w jednym z pokoi były cztery butelki z wodą oraz misa pełna owoców oraz dwa bochenki chleba, nie mając co myśleć zabraliśmy się za jedzenie, nie wiadomo kiedy znow będziemy mieć do tego okazję. Wypiłam jedną butelkę wody, zaś drugą postanowiłam zachować na później, Drake zrobił podobnie. Patrzyłam na stolik, jedno przykuło mą uwagę.. jasno żółty pergamin.. Wyciągnęłam go spod misy.
-Drake spójrz-rzekłam. Napisane było "W fortecy znajduje się klucz do bram Ciernia, znajdźcie go i wyruszcie by go pokonać". Spojrzałam na Draka.
-Ilu pokoi jeszcze nie sprawdziliśmy?-zapytałam.
-Z sześć..-odpowiedział. Czym prędzej się udaliśmy do pokoi. Trzy puste, dwa z kolejnymi wężami, szósty zamknięty. Drake próbował znów wyważyć drzwi lecz nic a nic nie drgnęły. Po chwili chwycił miotacz, patrzyłam tylko jak podpala drzwi..
-Masz pomysły-rzekłam.
-Wszystkiego trzeba próbować-odparł, zaraz potem po drzwiach nie było śladu.. Weszliśmy do środka, pokój był cały biały, a na środku stał podsument ze srebrnym kluczem.
-Za łatwo go było znaleźć..-szepnął Drake. Zgodziłam się z nim, nie może być to takie łatwe. Rozejrzałam się dokładnie po pokoju, nie było nic niepokojącego.. Po chwili namysłu postanowiłam podejść do klucza, nic się nie stało, wzięłam klucz do ręki, nadal nic.
-Nic się ni..-nie dokończyłam, ponieważ zobaczyłam jak z sufitu wydobywa się ciemnozielony dym. Od razu wiedziałam, że to trucizna, szybko chwyciłam Draka za rękę i uciekaliśmy. Nie możemy tu pozostać ani chwili dłużej, inaczej będzie po nas... Zbiegliśmy po schodach, nagle wrota fortecy zamknęły się same z siebie.
-Nie..nie! Co teraz?
<Drake?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz